Zanzibar- wszystko, co musisz wiedzieć przed wylotem

praktyczne informacje

Przed wylotem na Zanzibar, sami mieliśmy dużo pytań, wątpliwości. Przeszukiwaliśmy internet , oglądaliśmy filmy na you tube, czytaliśmy przwodniki, próbując znależć odpowiedzi na nutrujące nas pytania i wątplwości. Była to dla nas pierwsza tak daleka podróż z dziećmi (sami podróżowalismy już w tak dalekie destynacje, ale jednak z dziećmi, wszystko wygląda inaczej). Kwestie związane z bezpieczeństwem, szczepieniami, komarami, która część wyspy, jaki hotel, płatności, internet itp

W tym wpisie, chciałam pdozielić się z Wami, naszymi wskazówkami, poradami dotyczącymi pobytu na tej pięknej wyspie. Wpis głównie polecam dla osób, które pierwszy raz wybierają się w tak daleką podróż oraz dla osób z dziećmi, ale myśle, że każdy znajdzie tu coś dla siebie:) Zapraszam do lektury i też na mój instagram : podrozezanette oraz kanał na you tube, gdzie możecie zobaczyć relacje z naszego pobytu albo to wszystko wysłuchać, jeśli wolicie taką opcje:)

  • internet

Mamy tutaj dwie opcje do wyboru: WIFI hotelowe albo karta sim. Najważniejsze to wyłaczenie roamingu w telefonie, gdyż na Zanzibarze jest on bardzo drogi.

W hotelach jest zwykle WIFI – w zależności od hotelu w lobby i okolicach recepcji jest bezpłatne, natomiast w pozostałej części jest płatne- poniżej zamieszczam przykładowy cennik z naszego hotelu Kiwengwa Beach resort.

Zamiast płatnego WIFI, można wykupić lokalną karte SIM. Nie polecam kupować jej na lotnisku (choć będzie nas to kusiło, bo pukty są przy samym wyjściu) , bo ceny są dwa razy wyższe. 10 min od hotelu Kiwengwa można kupić w sklepiku karte TiGO lub Zantel. My kupiliśmy Tigo, bo miała lepiej działać.
Koszt to 25 USD na 1 miesiąc (10 GB internetu) . Niestety, akurat w hotelu Kiwengwa ta karta dobrze nie działała. Nam pani z biura o tym mówiła, dlatego kupiliśmy tylko 1 kartę, bo chcieliśmy poza hotelem mieć możliwość wykonywania połączeń (roaming na Zanzibarze jest bardzo drogi, dlatego polecam kompletnie go wyłączyć ). Poza hotelem karta działała super.

  • Komary

My byliśmy w sierpniu i mimo, że sporo osób pisało, że komarów wtedy nie ma, my jednak je widzieliśmy. Nie było ich dużo, ale jednak były. Nawet w pokoju, jak pani sprzątające zostawiły uchylone okno to mieliśmy 2 razy w pokoju komara. Na szczęście żaden komar w pokoju  nas nie pogryzł, zdążyliśmy go w porę usunąć. Co noc, do gniazdku mieliśmy włączony efumigator, a łóżka zasłonięte moskitierami. Wieczorem pryskaliśmy się też profilaktycznie muggą. Wiem, że niektórzy tego w ogóle nie robili, bo poznaliśmy tam inne rodziny, które mówiły, że niczym się nie pryskają, i że ich komary nie gryzą. Mnie pogryzły kilka razy. Na szczęście, nie panikowałam i nic się złego nie zdarzyło. Na Zanzibarze od bodajże 3 lat nie zanotowano żadnego przypadku malarii. W Tanzanii sporadycznie zdarzają się takie przypadki, ale na wyspie podobno nie. Jak byliśmy na wycieczce w Jozani Forest to w lesie coś nas pogryzło, a wtedy nie spryskaliśmy się niczym, bo w ciągu dnia komarów nie ma. Jednakże jest tam las tropikalny i jakieś stworzenia nas dopadły. Na szczęście, poza swędzeniem nic nikomu nie było. Polecam jednak tam się czymś zabezpieczyć. W jeden dzień córka miała gorączkę i podeszliśmy do hotelowego lekarza po poradę i usłyszeliśmy pytanie czy byliśmy gdzieś poza hotelem, a w szczególności w lesie Jozani, także jednak w tym lesie lepiej się zabezpieczyć.  Lekarz kazał obserwować, ale gdyby temperatura nie spadała pojawić się z powrotem. Na szczęście był to jednodniowy epizod.

Sama zastanawiałam się ile opakowań muggi kupić i niestety nigdzie nie znalazłam takich informacji, a zadając pytanie na grupach , otrzymywałam odpowiedź, że komarów nie ma.. My dla 4 osobowej rodziny zużyliśmy 2 opakowania (niecałe) muggi ( mieliśmy dużo więcej 🙈)

  • opieka medyczna i ubezpieczenie, problemy zdrowotne

W  hotelu Kiwengwa ( nie w każdym hotelu tak jest, więc trzeba się dowiedzieć, choć ta opcja i tak jest dodatkowo płatna, więc ubezpieczenie nam jej nie pokrywa, bo zwykle mają swoich lekarzy, ale może to być psychiczny komfort dla niektórych, że taki lekarz jest :)) jest również lekarz, jednak jeśli chcemy skorzystać z jego usług to musimy zapłacić. My za poradę nic nie płaciliśmy , ale była to tylko porada bez żadnego badania dziecka. Polecam jednak wykupienie dodatkowego ubezpieczenia. Dodatkowego, mam na myśli to poza biurem podróży. Z ubezpieczenia biura podróży też możemy skorzystać, jednakże kwoty są tam ograniczone i zazwyczaj musimy sami zapłacić, a później się z tego rozliczyć  po powrocie z wakacji. Musimy więc mieć fakturę, rachunki i wysyłać do biura. Tak przynajmniej zwykle mieliśmy jak korzystaliśmy z ubezpieczenia z biura w Grecji. My wykupiliśmy dodatkowe ubezpieczenie w hestii i działa to bardzo dobrze, ponieważ zgłaszając potrzebę wizyty lekarskiej, hestia sama wszystko organizuje, przysyła nam lekarza i pokrywa wszystkie rachunki. Na Zanzibarze wyjątkowo dobrze to działało. Lekarz przyjechał w godzinę z całym potrzebnym sprzętem i lekarstwami, dzięki czemu nie musieliśmy szukać sami na własną rękę apteki i transportu do niej, jak to bywa w innych krajach. My korzystaliśmy z usług lekarza 2 razy: raz przy uporczywym kaszlu Mateusza,  drugi raz jak miałam problemy żołądkowe. Za pierwszym razem lekarz przyjechał z nebulizatorem i zalecił inhalację stwierdzając jakąś alergię. Drugi raz w ostatni dzień w dniu wylotu mnie dopadły problemy żołądkowe. Całe 2 tygodnie kompletnie nic nam nie było, a jednak w dniu wylotu 
(a wyjazd na lotnisko był o szesnastej) ,  rano zaczęłam źle się czuć, wymioty etc. .W związku z tym, że byłam przerażona podróżą i tym jak ją zniosę, wezwaliśmy lekarza, który przyjechał z kroplówką, podał leki i zostawił też elektrolity i inne leki.  W ciągu godziny po podaniu kroplówki wymioty ustały, a na następny dzień czułam się już lepiej. Całą podróż przespałam, bo jednak byłam osłabiona. Przed wylotem i przez cały pobyt codziennie zażywaliśmy enterol, jednak na 3 dni przed  powrotem do kraju zorientowałam się, że mamy za mało enterolu i sama go nie wzięłam. Nie wiem czy to było powodem czy nie, ale mój mąż po powrocie również przestał go zażywać i 2 dni później miał podobne (może trochę łagodniejsze) dolegliwości. Dzieci przyjmowały cały czas i nic kompletnie im nie było. Może my mamy takie wrażliwe żołądki, może zbieg okoliczności, przecież w Polsce też mamy grypy żołądkowe, a może ściągnęliśmy to sobie myślami, bo bardzo się tego baliśmy😊 tak czy inaczej na pewno nie spowodowało to jakieś urazy do takich wyjazdów i nadal mamy w planach różne egzotyczne kierunki.

 Z naszego doświadczenia polecamy jednak zażywać enterol zarówno kilka dni przed wylotem jak i kilka dni po powrocie. Dodatkowo, na Zanzibarze nie pijemy wody z kranu, nawet takiej przygotowanej w czajniku hotelowym- tak nam przynajmniej zalecała rezydentka. My wodę piliśmy tylko z butelek i myliśmy zęby również wodą butelkowaną, a na wycieczkach nie piliśmy żadnych innych napojów typu kawa, herbata, lemoniada. W hotelu dopytywaliśmy i w restauracji i w barach mają jakieś specjalne filtracje wody i można bezpiecznie pić z automatów. 

  • Waluta, pieniądze i napiwki

Lokalną walutą Zanzibaru jest szyling tanzański. 1 szyling tanzański to ok 0,0015 zł, czyli np 10 000 szylingów to ok 15,45 zł. Na Zanzibarze oprócz szylingów, możemy płacić też dolarami i jest to dużo wygodniejsza i łatwiejsza do obliczeń opcja. Zresztą, z naszych doświadczeń bardziej opłacało się płacić dolarami, niż szylingami, bo zawsze gorzej przeliczali na szylingi.

My polecamy wziąć ze sobą dolary – wszędzie nim jest zapłacimy, tylko musimy pamiętać, żeby nie były one starsze niż z 2007 roku. Trzeba też pamiętać, że w hotelu za podatek lokalny możemy zapłacić tylko gotówką. W wielu miejscach są bankomaty i bez problemu można wybrać pieniądze. My korzystaliśmy kilka razy, niedaleko hotelu w Kiwengwa, w mieście jest bankomat. Poza podatkiem, w hotelu możemy płacić kartą. Za wycieczki jednak musimy zapłacić także gotówką i warto też mieć drobne pieniądze na napiwki, ponieważ wszędzie są one mile widziane. Nawet na terenie hotelu, czy na plaży warto zostawić choćby dolara za fantastyczne pokazy akrobatyczne czy taneczne wykonywane przez lokalnych. Oni naprawdę się starają i z tego żyją. Na wycieczkach również, jeżeli dodatkowo korzystamy z przewodnika np. na farmie przypraw, czy w Stone Town wchodząc do katedry czy też na safari mile widziane jest zostawienie napiwku. Nasz przewodnikPapino, zwykle nas o tym inforował 🙂

Za wycieczki z lokalnymi osobami płacimy po wykonaniu usługi, czyli w momencie odwiezienia nas do hotelu. Jeżeli ktoś wymaga od nas jakiejkolwiek zaliczki, raczej nie decydowałabym się na wycieczkę z taką osobą. 

Po przylocie możemy też usłyszeć różne historie o tym, jak możemy zostać oszukani przez lokalnych, i że najlepiej korzystać z wycieczek z biurami. Natomiast osobiście uważam, że jeśli wybierzemy wycieczkę z osobami, które polecają inni turyści, to będziemy dużo bardziej zadowoleni, zwłaszcza jeśli zależy nam na kameralnych, indywidualnych wycieczkach. Jadąc z biurem zazwyczaj musimy dostosowywać się do programu, jest z nami mnóstwo innych osób, wszystko trwa dłużej i będąc na przykład z dziećmi jest to nużące i męczące. Korzystając z usług lokalnych osób, mamy gwarancję, że zobaczymy to, co sami chcemy zobaczyć, usłyszymy wiele ciekawych historii na temat wyspy i życia lokalnych osób, a także ich samych, poczujemy klimat prawdziwej Afryki, możemy dostosować się do godzin odpływów, padania słońca, poprosić o sprawdzenie tego naszych przewodników, cieszyć się wygodnymi dużymi samochodami i spędzić na wycieczce cały dzień do zachodu słońca, a nie jak w większości biur, powrót jest przed zmrokiem. Decyzje jednak pozostawiam każdemu.

  • poruszanie się po wyspie

Najbezpieczniej poruszać się po wyspie jest z kierowcą, rezerwując wycieczkę u lokalnych osób lub w biurze podróży. Nie polecamy wynajmu samochodu i poruszania się samemu, ze względów bezpieczeństwa. Drogi są czasami w bardzo złym stanie, a wieczorem nie ma oświetlenia, ludzie spacerują po ulicy całkowicie nie oświetleni, jeżdżą na rowerach, motorach, naprawdę trzeba być bardzo uważnym. Do tego w Stone Town popołudniami są bardzo duże korki i trzeba wiedzieć, gdzie można zostawić samochód. Podobno też często zdarzają się kontrole i próby wyłudzenia  łapówki poprzez wymyślanie różnych wykroczeń, (mimo iż takich nie popełniliśmy), wymaganie specjalnych dokumentów etc. – tak przynajmniej słyszeliśmy. Wynajęcie kierowcy czy lokalnego przewodnika, który przyjeżdża ze swoim kierowcą jest naprawdę najlepszą i najtańszą formą podróżowania po wyspie.

  • szczepienia

Szczepienia: przed przylotem na Zanzibar nie są wymagane żadne szczepienia. My jednak dodatkowo zaszczepiliśmy się na wzw A i tężec ( dzieci tylko na wzw A). Dzieci są już w Polsce obowiązkowo szczepione tężec, błonice i krztusiec oraz na wzw B, więc jeśli ktoś nie jest zaszczepiony to też warto się zaszczepić, nie tylko przed wylotem na Zanzibar, ale gdziekolwiek indziej. ( my akurat na wzw B  już wcześniej byliśmy zaszczepieni)

  • Pogoda

My byliśmy w sierpniu i mieliśmy bardzo fajną pogodę. Z racji tego, że na Zanzibarze wtedy panuje zima, temperatury były bardzo przyjemne, bo oscylowały w okolicach 24 °. Jest to pora sucha, jednakże kilka razy padało bardzo intensywnie, ale tylko przez 10 – 15 minut, a później wychodziło słońce. Z tego co słyszeliśmy od lokalnych osób, w lipcu mimo, że wtedy również jest pora sucha, to jednak dużo więcej padało, czasami przez cały dzień. My na szczęście nie mieliśmy ani jednego ulewnego dnia, ale w pierwszym tygodniu naszego pobytu często niebo pokrywały przelotne chmury. Słońce wychodziło i zachodziło za chmury. Wieczorami czasem przydawał się sweter lub bluza. Lokalsi mówili nam, że pogoda w ciągu ostatnich 2 lat bardzo się zmieniła i czasami po prostu dłużej pada niż było to we wcześniejszych latach. Jednak, gdy zdarzy się Wam deszcz, lepiej nie panikować od razu, bo u nas naprawde po kilkunastu minutach się rozpogadzało i było ciepło i słonecznie.

  • Ubiór

Na plażach i w hotelu nie obowiązują żadne specjalne obostrzenia, co do ubioru. Do restauracji nie można wchodzić w stroju kąpielowym, ale na lunch możemy zarzucić nieprześwitującą narzutkę plażową i będzie ok. W mieście, czy też w wioskach raczej nie powinniśmy odkrywać ramion czy nosić bardzo krótkich spódniczek. Pamiętajmy, że jest to kraj muzułmański , dlatego powinniśmy uszanować tamtejszą kulturę. Na wycieczki, jeśli nie planujemy chodzenia po wiosce czy  mieście, możemy spokojnie ubrać krótkie spodenki czy bluzkę na ramiączkach. 

  • bezpieczeństwo

Na Zanzibarze jest naprawde bezpiecznie. Przez cały nasz pobyt zarówno w hotelu jak i na wycieczkach czuliśmy się bezpiecznie. Hotel ma naprawde wysokie ogrodzenie i można wejść na jego teren dopiero po otwarciu ogromnych drzwi przez strażnika, który pilnuje wjazdu przez całą dobę. Od strony plaży stoją  całą dobę ochroniarze i pilnują, żeby nikt nie wszedł na teren hotelu.  

Spacer wzdłuż plaży jest naprawde bezpieczny. Cały czas spotykamy innych turystów, a lokalni, którzy nas zaczepiają są sympatyczni i mili i chcą nam tylko po prostu coś sprzedać, zachęcić do odwiedzenia ich sklepu. Na wycieczkach czuliśmy się również z Papino i jego kierowcą bezpiecznie. Nie wiem czy tak samo wygląda sytuacja jak jesteśmy sami, ale nie słyszałam o żadnych niebezpiecznym incydencie

  • język

Na Zanzibarze swobodnie możemy komunikować się w języku polskim 🙂 większośc lokalnych przewodników mówi po polsku. W czasie pandemii, kiedy Zanzibar był jedną z niewielu destynacji bez obostrzeń, przyjeżdżało bardzo dużo Polaków na wyspę i lokalsi chcąc rozwijać swój biznes, zaczęli się uczyć języka polskiego. Na początku od turystów, potem z you tube i później między sobą wymieniali się doświadczeniami i w ten sposób nauczyli się naprawde dobrze mówić po polsku i co ważne, rozumieć. Do dziś zagadując nas na plaży, oprócz sprzedaży, szlifują też nasz język 🙂

Co ciekawe, Papino mówi tylko w języku polskim, nie mówi w ogóle po angielsku 🙂

W hotelu obsługa w recepcji czy w barze, nie mówiła po polsku, ale w restauracji już niektórzy kelnerzy tak 🙂

  • Zanzibar z dziećmi

Jak najbardziej tak. Dla dzieci to także raj 🙂 Polecamy wybór hotelu z basenami przy plaży ( np. Kiwengwa beach resort) , gdyż możemy jednocześnie cieszyć się widokiem pięknej, rajskiej plaży, a jednocześnie mieć na oku nasze dzieci kąpiące się w basenie, a będąc w samym basenie, mieć widok na cudną plaże i morze, w końcu po to lecimy tak daleko 🙂

W hotelu Kiwengwa są naprawde czyste baseny, również płytkie, dla młodszych dzieci, duży plac zabaw, żółwie, które można głaskać, przepiękna roślinność, piaseczek, który dzieci kochają.
Do tego wszystkie atrakcje na wyspie, takie jak obcowanie z naturą, oglądanie małpek, pływanie z żółwiami, czy też safarii będą na pewno niesamowitym przeżyciem. Nasze dzieci powiedziały, że były to najlepsze wakacje 🙂 

Po więcej informacji, relacji z pobytu zapraszam na mój kanał you tube : Podróże z Anette

Jeśli podobają Ci się treści zostaw komentarz, zadaj pytanie, a na pewno odpowiem:)

Udostępnij

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

O blogu

Tutaj wkraczamy na szlaki świata, z plecakiem pełnym pasji do odkrywania oraz apetytem na samorozwój. Mój blog to przewodnik po różnych zakątkach globu, ale także podróż w głąb siebie. Razem eksplorujemy nie tylko odległe lądy, ale również własne granice i możliwości.