Madera – północ i zachód wyspy

Dzień 3

Na nasz trzeci dzień zaplanowaliśmy las Fanal,  Ribeira da Janela,  Porto Moniz i Achada da Cruz.

Fanal Forest

Była piękna słoneczna pogoda, a więc spodziewaliśmy się, że w lesie nie będzie raczej mgły. Zwłaszcza, że nie przyjechaliśmy tutaj wcześnie rano, bo Marcin w nocy fotografował, więc chciał trochę się wyspać. Zatrzymaliśmy się przed lasem, gdzie zaparkowanych było już naprawdę sporo samochodów i tłumy ludzi zmierzały w kierunku lasu. Mimo tego spokojnie dało się znaleźć kawałek przestrzeni, gdzie można zrobić na spokojnie kilka zdjęć czy też pochodzić po lesie w ciszy. Ogólnie, bez mgły atrakcja była średnia 🙂
Oczywiście możemy tu podziwiać wpisane na liste światowego dziedzictwa UNESCO lasy warzynolistne.
Piękne formacje z drzew, dodaju mu uroku, ale na pewno drugi raz w słoneczny dzień bym tu nie przyjechała.

Na pewno klimatu temu miejscu dodaje osadzająca się się tutaj między drzewami mgła. Robi się wtedy mrocznie, jak w horrorach 🙂 My niestety tego nie doświadczyliśmy i trochę nam było szkoda, bo las w pełnym słońcu, nie miał tej mrocznej scenerii :). Podobno tego dnia ani rano ani wieczorem mgły tam nie było ( za piękna pogoda 😄). W sumie to słońce u nas cenniejsze niż jakakolwiek mgła :).

Po wspięciu się na samą góre, roztaczają się piękne widoki.

Ribeira da Janela

Kolejnym punktem naszej wycieczki była typowo rolnicza wioska, położona niezwykle malowniczo na zboczu doliny. A dokładnie widok na 2 piękne, skaliste wysepki Ribeira da Janela.

Warto się tu zatrzymać i podziwiać ten cudowny widok na wystające z wody skały,posłuchać szumu fal uderzających o kamienie. Polecam zatrzymać się po prawej stronie i zostawić samochód na małym parkingu zanim zjedziemy do dołu. Stamtąd możemy wejść schodami przez tunel w skale, co dodatkowo jest atrakcją. Rozpościera się stąd wspaniały widok z małego podestu na morze. Później można zejść niżej i pospacerować wzdłuż brzegu. W jednej z wystających skał jest otwór przypominający okno, od którego wioska wzięła swą nazwę ( Janela po portugalsku znaczy wioska).

Porto Moniz czyli naturalne baseny

Po krótkim spacerze nad brzegiem morza,  pojechaliśmy do Porto Moniz. Znajdują się tam słynne, naturalne baseny, które przyciągają turystów spragnionych morskich kąpieli. Baseny te, zostały utworzone wśród wulkanicznych skał nad brzegiem oceanu. Nie są to jednak gorące źródła, bo woda wpływa do nich bezpośrednio z oceanu,  ale  można tutaj popływać, a  także podziwiać podwodne życie morskie.

Znajdują się tutaj 2 kompleksy:  zachodni, który jest bardziej popularny,  zagospodarowany, przystosowany dla dzieci, gdzie za wstęp trzeba zapłacić: 3 € od osoby dorosłej i 1,50 od dziecka.

Drugi po wschodniej stronie zatoki, bardziej dziki, bez biletów wstępu. Jednak trzeba tutaj uważać na ostre i śliskie skały, dlatego większość ludzi korzysta z tych basenów płatnych. Same baseny są bardzo ładnie urządzone i wyglądają bajkowo. Woda jest krystalicznie czysta, ale zimna. My weszliśmy do środka tylko, żeby chwile odpocząć, pospacerować wybudowanymi platformami i posłuchać szumu morza. Sporo ludzi się jednak kapało.  

Samo miasteczko jest bardzo urokliwe, znajduje się tam sporo kawiarni, restauracji, sklepów z pamiątkami. Można usiąść, wypić kawę czy zjeść obiad z przepięknym widokiem na morze.

Kiedy przyjechaliśmy tutaj, była godzina 14:00 i na pobliskim parkingu oraz wszystkich okolicznych nie było już miejsca. Zostawiliśmy samochód na jednej z uliczek, sprawdzając dokładnie czy nie ma zakazu zatrzymywania. Mimo tego, że nie było, dostaliśmy mandat, więc polecam bardzo uważać w tym miejscu.

Achadas da Cruz

Na sam koniec chcieliśmy zobaczyć Achadas da Cruz. Miejsce to stało się ostatnio bardzo modne i bardzo dużo osób zamieszcza zdjęcia z tego miejsca. Znajduje się tutaj najbardziej stroma kolejka linowa  w Europie,  którą można zjechać w dół, a następnie pospacerować piękną promenadą.

Mieszkańcy wioski zajmują się głównie rolnictwem, ale produkują także wyroby z wikliny i hafty. Miasteczko jest położone na kilkusetmetrowym klifie, więc zejście na brzeg morski nigdy nie było łatwe. Brakowało też bezpiecznej zatoki, dlatego nie zajmowano się tutaj rybołówstwem. Ludzie uprawiali swoje pola, jednakże wchodzenie, zwłaszcza wynoszenie plonów do góry było przez wieki morderczym zajęciem. Z czasem jednak została wybudowana kolejka linowa, która obsługuje lokalnych mieszkańców, ale jest również dostępna dla turystów. Koszt bilet w obie strony to 5 euro od osoby.

Ja bardzo lubię takie perełki do tego zależało mi żeby zobaczyć to miejsce. Sprawdzaliśmy na stronie internetowej, że kolejka kursuje do godziny 18:00. Zakładając, że ostatnie zjazd może być trochę wcześniej, przyjechaliśmy tam na godzinę 16:20. Niestety, spotkaliśmy się z wielkim rozczarowaniem, ponieważ o godzinie 16:30 pan zamknął bramę. W bardzo nieuprzejmy sposób wskazał nam kartkę na bramie, na której było napisane, że  w dniu dzisiejszym kolejka kursuje do godziny 16:30.
Później chciałam jeszcze raz przyjechać w to miejsce, jednak na jednej z grup na FB  przeczytałam post jednej z osób, że kolejka jest do piątku zamknięta z niewiadomych przyczyn.
Czyli praktycznie cały nasz pobyt, bo wylatywaliśmy z powrotem w czwartek. Byłam rozczarowana, bo bardzo chciałam zobaczyć to miejsce, ale niestety się  nie udało. Na dół na plażę można zejść oczywiście, natomiast nachylenie jest ogromne i z zejściem może nie byłoby problemów, natomiast wychodzenie pod tą górę było ponad nasze siły i możliwości, zwłaszcza z dziesięcioletnim dzieckiem.  

Jeśli podobał Ci się post, zostaw komentarz 🙂 A jeśli chcesz zobaczyć inne relacje , to zapraszam do pozostałych moich wpisów.

Jeśli chcesz zobaczyć relacje z tych miejsc, zapraszam na mój kanał you tube:

mój instagram: travelwithanette

Udostępnij

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

O blogu

Tutaj wkraczamy na szlaki świata, z plecakiem pełnym pasji do odkrywania oraz apetytem na samorozwój. Mój blog to przewodnik po różnych zakątkach globu, ale także podróż w głąb siebie. Razem eksplorujemy nie tylko odległe lądy, ale również własne granice i możliwości.