Dubaj w deszczowy dzień: Emirates of Mall, Dubaj Mall,Stary Dubaj : Deira i Bur Dubaj, Dubaj Festival City

Emirates of Mall, Dubaj Mall

26.01.2023

Durgi dzień po przylocie (nie licząc wtorku) za oknem pochmurnie, prognozy pogody nie wyglądają optymistycznie, dlatego decydujemy się spędzić dzień w zamkniętych pomieszczeniach. W planach Emirates of Mall i zamknięty stok narciarski, a w Dubaj Mall : wodospad, lodowisko, akwarium i standarowo pokaz fontann.

Emirates of Mall znajduje się 2 przystanki metrem od naszego hotelu, więc po śniadaniu wsiadamy do metra i po ok 10 minutach jesteśmy w galerii handlowej, w której znajduje się największy na Bliskim Wschodzie kryty stok narciarski:) Na zewnątrz 20 stopni, a na stoku minus 2. Można oczywiście wykupić karnet na cały dzień i zatopić się w białym szaleństwie. Do dyspozycji mamy oprócz 200 m trasy narciarskiej, snow park, snowtubing, zjeżdżanie na jabłuszku.

Niestety, nie kupując biletu, nie da się wejść do środka i pochodzić sobie po parku. Możemy podziwiać stok tylko zza szyby.  Od strony wejścia widok jest boczny, ale wchodząc do restauracji na piętrze, mamy bezpośredni widok na stok (na szczęście nikt nam nie robił problemów, że chcieliśmy tylko zrobić kilka fotek)

Jako, że jesteśmy zapalonymi narciarzami i uwielbiamy Alpy, Dolomity i długie trasy, przyjemność jeżdżenia na 200 m stoku była dla nas średnia, zwłaszcza, że bilet kosztował 205 AED za osobę w tym cały sprzęt narciarski, czapka, kurtka z wyjątkiem rękawiczek, które trzeba sobie zakupić 🙂 odpusiliśmy sobie tą przyjemność na rzecz innych Dubajskich atrakcji:) Jednak uważam, że warto zobaczyć w tak ciepłym miejscu sztuczną zimę:) Emiratczycy potrafią zadbać o każdego:)

Dubaj Mall

Po stoku narciarskim jedziemy do Dubaj Mall. Kolejny raz przemierzamy kilometry z metra do galerii i w galerii do poszczególnych punktów, które chemy zobaczyć. Ponieważ nie pada, zaczynamy od spaceru po deptaku przed Burdz Chalifa. Tutaj też decydujemy się na obiad w restauracji Nandos. Bardzo dobre jedzenie i piękny widok.

27.01.2023 Stary Dubaj : Deira i Bur Dubaj

Dzień trzeci

Rano otwieram oczy z obawą co zobacze za oknem, bo jesteśmy już troszkę poirytowani dubajska pogodą..podobno pada 3 razy w roku i własnie teraz kiedy jestesmy te dni nastały (jak sie później okaże styczeń tego roku był wyjątkowo kapryśny i sporo padało przez cały miesiąc). Widok zza okna nie jest ciekawy a i prognozy nie dają nadziei: ( Chwilowo nie pada, więc decydujemy się spędzic dzień w starej części Dubaju.

Wyjeżdżamy metrem do stacji Metropolitan, która wydaje nam się najblizszą drogą do abry. Niestety wychodząc z metra kompletnie nie możemy się odnaleźć i początkowo idziemy w złym kierunku, następnie pokonujemy ok 500 m żeby zawrócić i wsiąść do autobusu, ale ponieważ zaczyna padać , decydujemy się na taksówkę, która zawozi nas pod samą abrę. Abra to taka drewniana łódź, którasłuży za tramwaj wodny. Moje nerwy powoli nie wytrzymują i zaczynam się po prostu denerwować na tą pogodę. Od 2 dni nie wychodzimy bez peleryn i wiele razy ratują nam życie:) Co ciekawe lokalsi widząc nas w tych pelerynkach podchodzą pytać skąd je mamy 🙂

Po drugiej stronie dopływamy do starej części Dubaju zwanej Deirą. Pierwszy targ przed nami to Old Souk (tak nazywane sa tamtejsze bazary). Jest na nim wszystko: od pamiątek, przez tkaniny, kadzidła, przyprawy, ceramika. Co chwile zaczepiają nas tamtejsi sprzedawcy próbujac sprzedać jakiś produkt:) Warto sie targować, bo ceny są zazwyczaj na początku dużo wyższe. Można też usłyszeć : ” dzień dobry” albo ” zapraszam na herbatkę – lepsza niż w Biedronce ” 🙂 – co ubawiło bardzo nasze dzieci:)

Następnie udajemy się na kolejny targ – targ Złota, gdzie chcemy zobaczyć główną atrakcję, chlubę Złotego Souku – Najmat Taiba, czyli Gwiazda Tajby -jest najcięższym i jednym z największych pierścieni na świecie. W 2010 roku został wpisany do księgi rekordów Guinessa. Wykonany jest z 21-karatowego złota i jest wysadzany kryształami Swarovskiego, co daje mu łaczną wage pond 63 kg. Pierścień można oglądnąć w sklepie Kanz Jewels zaraz przy wejściu na Złoty Suk.

Na bazarze można oczywiście kupić wszelkiego rodzaju biżuterię: łańcuszki, pierścionki, kolczyki itp

Ale poza bazarami, w tej części nie ma nic, a przynajmniej w tą cudownie deszczową pogodę nie mamy juz ochoty na zwiedzanie kolejnych tego typu targow : kawałek dalej znajduje się Suk z perfumami, Suk Naif, który słynie ze sprzedaży abai, czyli wierzchniego okrycia noszonego w krajach muzułmańskich, Suk rybny. W tej części można także odwiedzić Muzeum Kobiet i Muzeum Pereł.

My jednak decydujemy sie na powrót na strone Bur Dubaj.

Po przeprawie jesteśmy już bardzo głodni, więc jedyne o czym marzymy to jedzenie:) 

Po krótkiej przechadzce decydujemy się podjechać na polecanaą w internecie 2nd December street , ale pan w taksówce jest mocno zdziwiony i mówi nam, że tam nic nie ma i jeśli chcemy zjeść w fajnej restauracji i dzielnicy to tylko okolice Al Fahidi.

Decydujemy sie mu zaufac i lądujemy w faktycznie bardzo kameralnej, urokliwej dzielnicy Al Fahidi – sercu starego Dubaju. Al Fahidi jest jedną z najstarszych nadal zamieszkałych dzielnic Dubaju. Spacer wąskimi uliczkami pośród tradycyjnej zabudowy jest bardzo przyjemną atrakcją w tej części miasta. Zobaczymy tu domy w kolorze piaskowca z charaktrystycznymi wieżami wiatrowymi.

Przy wąskich uliczkach znajdują się liczne galerie artystyczne, muzea, sklepy z pamiątkami, a także restauracje. To tutaj możemy poczuć klimat miasta arabskiego i zjeść w jednej z klimatycznych restauracji w stylu arabskim. Najbardziej znana i oblegana jest restauracja Arabian Tea House, gdzie na miejsce musielibyśmy czekać ok 45 minut.

Szukamy więc dalej i znajdujemy ta o to perełkę:)

Al Khayma Heritage Restaurant

Miejsce jest bardzo urocze, możemy tu poczuć się faktycznie jak w kraju arabskim , czego kompletnie nie czuje się będąc w nowej części Dubaju. Słyszymy arabską muzykę i ten specyficzny zapach arabskich kadzideł:) coś pięknego:)

Po pysznym obiedzie i naprawde fajnym klimacie wychodzimy by zobaczyć dalszą część dzielnicy. Mijamy najstarszy budynek Dubaju -Fort Al Fahidi z 1787 roku, w którym obecnie mieści się muzeum Dubaju. Niestety byliśmy tam po 15:00 i budynek był już zamknięty.

Muzeum Dubaju

Dalej idąc w kierunku targu z tkaninami mijamy lokalny meczet.

Docieramy na kolejny Suk z tkaninami i na tym się nasza wycieczka dziś kończy, bo po spędzeniu godziny przy wyborze kilku zapachow kadzideł, złapala nas totalna ulewa. Po przeczekaniu puntku kulminacyjnego i doświadczeniach z łapaniem taksówki w deszczu, lokalni sprzedawcy doradzaja nam jak najszybciej dostać się do metra (okazuje się, że jest jakieś 200m stąd), także wyruszamy i po ok 10 min wsiadamy już do metra do hotelu, mając nadzieję, że prognozy na kolejny dzień i zapewnienia lokalsów, że to ostatni taki dzień deszczowy się ziszczą:)

28.01.2023 Miała być ramka – Bur Dubaj, Dubaj Festival City

Otwieram oczy z lekką obawą, wyglądam za okno i…jest:) niebieskie niebo się ukazuje 🙂 Rano decydujemy się, zakupić bilety na Dubaj Frame i wyruszamy na słynną ramke:)

Wysiadamy na stacji metra ADCB i łapiemy taksówke, która podwozi nas pod samą brame wejściową na Dubaj Frame. Niestety, nie przemyślelismy tematu i zatraceni w poczuciu dni,dat i przeżywania pogody, okazuje się, że jest sobota godzina po 11ej i kolejka do wejścia jest na conajmniej na 2 godziny stania. Po szybkiej rodzinnej naradzie stwierdzamy, że nie chcemy tracić tej pięknej pogody na stanie w kolejce , spragnieni słoneczka po ostatnich 2 dniach decydujemy się pojechać jeszcze raz do starego Dubaju i zobaczyć miejsca, które były na naszej liście, ale z powodu wczorajszego deszczu nie zdążyliżmy zobaczyć, a wrócimy tu ewentualnie na zachód slońca. Na szczęście bilety sa elastyczne i można je wykorzystać w dowolnym dniu i o dowolnej godzinie.

Celem miało być Heritage Village czyli skansen w dubajskim wydaniu. Niestety nie zwiedziliśmy go, ponieważ skansen jest w soboty czynny od 15 :00, a nie mieliśmy czasu na czekanie (polecam sprawdzić wcześniej godziny i dni otwarcia). Postanowiliśmy pospacerować w okolicy muzeum archeologicznego tuż przy kanale.

Tutaj zjedliśmy w nepalskiej knajpce, ale szczerze mówiąc tego miejsca nie polecam, dlatego nie bedę się o tym rozpisywać. Po jedzeniu bardzo chciałam pojechac na Dubaj Creek Harbour. Widziałam zdjecia na grupie Polacy w Dubaju i od razu dodałam do mojej listy do zobaczenia:)

Z mapy wyglądało, że nie jest to jakoś bardzo daleko, googlemaps pokazywał dokąd pojechac metrem i wziąć taksówke lub prom. Tak tez zrobiliśmy. Wsiedliśmy do zielonej linii metra i pojechaliśmy do końcowej stacji Creek. Po wyjściu z metra, zobaczyliśmy totalna pustkę (dosłownie) i jakąś bardzo długą kolejkę ludzi, jak się okazało czekających na prom. Troche nas ona przeraziła, ale pan w porcie zapewnił nas, że maksymalnie do 30 min powinniśmy być na drugiej stronie. Niestety nie w Creek Harobur lecz w Dubaj Festival City skąd musimy wziąć kolejny prom. Nie było wyboru ( a taksówka wydawała nam sie być bardzo drogą opcją) Postanowilismy zaczekać.. Jak się okazało, 20 osób przed nami skończył się limit osób na pierwszy prom. Następny za kolejne 30 min. Atmosfera była już gorąca, bo bardzo zależało mi na tym miejscu, a zbliżała się 17 sta i były juz coraz mniejsze szanse na zobaczenie stamtąd zachodu slońca. W końcu po ponad godzinie czekania udało się nam wsiąść na prom i wyruszyliśmy. Płynęlismy dosłownie 10 min i już byliśmy na drugiej stronie. Niestety sam załadunek ludzi, odbijanie biletów, potem rozładunek, ponowne odbijanie, spowodowało, że wysiedliśmy jak właśnie zachodziło slońce, tyle, że nie w Creek Harbour, ale w Dubaj Festival City:) Ale….okazało siż, że tak chyba mialo byc, bo zachód slońca z tego miejsca był cudowny:) i do tego na Burdz Chalife!:) Chmury odeszły, a nam ukazało się cudowne słoneczko zachodzące wprost za B.Chalife. Nigdy nie byłam na Manhattanie, ale tak właśnie się czułam, jakbym tam była:) Dosłownie. Co więcej, po zachodzie słońca spacerując w tym pięknym miejscu, gdzie odbywały się różne pokazy/zabawy/atrakcje dla dzieci, trafiliśmy na przepiękne show fontann 🙂 Powiedziałabym, że równie jak i nie bardziej zjawiskowe niż przed Burdz Chalifa. To nie był tylko pokaz fontann, ale światła, ognia i dźwięku. Coś niesamowitego. Polecam każdemu odwiedzenie tego miejsca w czasie zachodu słońca. Naprawdę warto, a ja przed wyjazdem nie trafilam na polecenia tego miejsca.

Cudowny widok na Bursch Chalifa i zachodzące słońce. Do tego piękne pokazy fontann z muzyką, światłem i ogniem. Cudowna atmosfera tego miejsca. Coś w stylu pikniku rodzinnego. Mnóstwo atrakcji dla dzieci ( nie wiem czy tak jest codziennie, bo my byliśmy w sobotę), food tracków, budek z pamiątkami, dmuchańców, a nawet cyrk:)

Udostępnij

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

O blogu

Tutaj wkraczamy na szlaki świata, z plecakiem pełnym pasji do odkrywania oraz apetytem na samorozwój. Mój blog to przewodnik po różnych zakątkach globu, ale także podróż w głąb siebie. Razem eksplorujemy nie tylko odległe lądy, ale również własne granice i możliwości.