Bali pierwszy raz – co warto wiedzieć przed wyjazdem?

Bali było moim marzeniem od kilku lat. Im bliżej było jednak naszego wyjazdu, tym więcej pojawiało się pytań. Jak przygotować się do tak dalekiej podróży? Jakie dokumenty trzeba wypełnić? Co z wizą? Czy na Bali można płacić kartą? Jak chronić się przed komarami? I wreszcie – jak uniknąć słynnego Bali Belly?

Przez kilka miesięcy przygotowywałam nasz rodzinny, prawie trzytygodniowy wyjazd i spędziłam naprawdę mnóstwo czasu na szukaniu informacji.

Dlatego zebrałam tutaj wszystko to, co sama chciałabym wiedzieć przed pierwszą podróżą na Bali.

Jeśli wybieracie się tam po raz pierwszy, lecicie z dziećmi albo po prostu chcecie dobrze przygotować się do podróży, mam nadzieję, że ten wpis zaoszczędzi Wam trochę czasu i niepotrzebnego stresu.

Czy Bali to dobry kierunek na pierwszy daleki wyjazd?

Po naszej podróży mogę powiedzieć, że zdecydowanie tak.

Jedną z rzeczy, która najbardziej mnie zaskoczyła, jest ogromna różnorodność Bali. Mam wrażenie, że praktycznie każdy może znaleźć tutaj coś dla siebie.

Jeśli marzycie o odpoczynku i pięknych widokach – znajdziecie je tutaj. Jeśli lubicie aktywnie zwiedzać, właściwie każdego dnia możecie odkrywać coś nowego. Są wodospady, świątynie, plaże, piękne restauracje, masaże, lokalna kuchnia i zupełnie inna od naszej kultura.

Trzeba jedynie pamiętać, że sama podróż jest długa, dlatego zdecydowanie warto wcześniej dobrze się do niej przygotować.

Bali z dziećmi – czy warto?

Jeżeli zastanawiacie się nad wyjazdem na Bali z dziećmi, to z naszego doświadczenia jest to naprawdę świetny kierunek na rodzinne wakacje.

Nasze dzieci były zachwycone.

Plaże, małpki, baseny, rejsy łodzią, piękne restauracje i przede wszystkim możliwość zobaczenia zupełnie innego świata sprawiały, że naprawdę nie miały czasu się nudzić.

My spędziliśmy na Bali prawie trzy tygodnie i podczas wyjazdu przemieszczaliśmy się między różnymi miejscami i wyspami. Byliśmy między innymi w Ubud, Sidemen, na Gili Air i Nusa Penidzie.

Czy trzeba znać angielski?

Nie musicie mówić perfekcyjnie po angielsku.

Oczywiście podstawowa znajomość języka bardzo się przydaje, ale dzisiaj mamy w telefonach tłumacze czy ChatGPT i naprawdę można sobie poradzić.

My korzystaliśmy z takich rozwiązań chociażby podczas kontaktu z lokalnymi kierowcami i nie mieliśmy większych problemów z porozumiewaniem się

Czy na Bali jest bezpiecznie?

To było jedno z pytań, które sama zadawałam sobie przed podróżą.

Przez cały nasz pobyt ani razu nie poczuliśmy się zagrożeni. Ludzie byli bardzo życzliwi i pomocni.

Oczywiście jak wszędzie warto zachować zdrowy rozsądek i pilnować swoich rzeczy, ale na podstawie naszego pobytu Bali odebraliśmy jako bezpieczny kierunek.

Dokumenty przed wyjazdem na Bali – my zrobiliśmy wszystko online

Przed podróżą zastanawialiśmy się, czy formalności załatwiać wcześniej, czy zrobić wszystko już po przylocie.

Ja zdecydowanie należę do osób, które wolą mieć wszystko przygotowane. Nie lubię latać, a po wielu godzinach podróży ostatnią rzeczą, na jaką miałabym ochotę, byłoby stresowanie się dodatkowymi dokumentami czy kolejkami.

Dlatego wszystko, co mogliśmy, przygotowałam wcześniej online.

Korzystałam z aplikacji All Indonesia, gdzie wypełniłam Travel Card.

W naszym przypadku można było zrobić to najwcześniej 3 dni przed przylotem. W formularzu podawałam dane każdego podróżującego, między innymi imię i nazwisko, datę urodzenia i numer paszportu.

Po wypełnieniu dokumentu otrzymywaliśmy potwierdzenie na maila.

Wiza na Bali

Podczas wypełniania dokumentów pojawiła się również możliwość przejścia do zakupu wizy.

My zdecydowaliśmy się zrobić ją wcześniej.

Zapłaciliśmy około 105 zł za osobę – dokładnie tyle pobrało nam wtedy z Revoluta.

Robiłam dokumenty dla naszej czwórki i dwa potwierdzenia przyszły praktycznie od razu. Na kolejne dwa czekaliśmy około 10–15 minut.

Przyznam, że zaczęłam się już trochę stresować, dlaczego ich nie ma, ale ostatecznie wszystko dotarło. Jeśli więc potwierdzenie nie pojawi się natychmiast, niekoniecznie oznacza to, że coś poszło nie tak.

Osobno opłaciliśmy również podatek turystyczny.

Jeśli cały proces uzyskania wizy, wypełniania formularzy czy przygotowywania dokumentów wydaje Wam się skomplikowany, nie martwcie się. W moim praktycznym przewodniku po Bali, który właśnie powstaje, znajdziecie szczegółową instrukcję krok po kroku, jak wypełnić wszystkie wymagane dokumenty. Dodatkowo dołączę zdjęcia i przykłady poszczególnych etapów, aby cały proces był jak najprostszy i nie budził żadnych wątpliwości. 

Wypełnianie wszystkich dokumentów pokazuję również krok po kroku w filmie na moim kanale YouTube, który znajdziecie na końcu tego wpisu.

Zapiszcie dokumenty w telefonie

To jedna z rzeczy, które naprawdę polecam zrobić.

Nie zostawiajcie wszystkich potwierdzeń wyłącznie na mailu.

Po wylądowaniu możecie jeszcze nie mieć lokalnej karty SIM. Na lotnisku jest Wi-Fi, ale wiadomo, że z internetem różnie bywa.

My zapisaliśmy dokumenty, a dodatkowo je wydrukowaliśmy.

Być może dla kogoś jest to przesada, ale ja wolę mieć wszystko przygotowane i nie zastanawiać się po kilkunastu godzinach podróży, dlaczego akurat teraz nie chce mi się otworzyć mail. 😉

Jak wyglądało nasze przejście przez lotnisko?

Dzięki temu, że formalności zrobiliśmy wcześniej, wszystko poszło naprawdę sprawnie.

Przechodziliśmy przez elektroniczne bramki. Najpierw skanowaliśmy paszport otwarty na stronie ze zdjęciem, a następnie trzeba było stanąć dokładnie w oznaczonym miejscu, żeby automat mógł zrobić zdjęcie.

Po przejściu przez bramkę mogliśmy odebrać bagaże.

Przy wyjściu jeszcze raz sprawdzono nasze karty wjazdowe i mogliśmy opuścić lotnisko.

Widzieliśmy kolejkę do stanowisk dla osób, które załatwiały formalności na miejscu. Nie wyglądała tragicznie, ale po tak długiej podróży byliśmy naprawdę zadowoleni, że nie musimy już w niej stać.

Ubezpieczenie – tutaj nie chcieliśmy oszczędzać

Ubezpieczenie jest dla nas podstawą podczas zagranicznych podróży.

Przed wyjazdem sporo czytałam na temat tego, na jaką kwotę warto się ubezpieczyć i ostatecznie uznaliśmy, że nie będziemy tutaj oszczędzać.

Naszą czwórkę ubezpieczyliśmy w Hestii. Za prawie 19 dni zapłaciliśmy 1620 zł, a suma ubezpieczenia wynosiła milion złotych.

Na szczęście nie musieliśmy z niego korzystać.

Pieniądze na Bali – gotówka czy karta?

Lokalną walutą są rupie indonezyjskie.

Przed wyjazdem czytaliśmy, że warto zabrać ze sobą dolary. My je zabraliśmy, ale z perspektywy całej podróży nie były nam szczególnie potrzebne.

Po przylocie wymieniliśmy je na lokalną walutę. Okazało się również, że banknoty o niższych nominałach były przeliczane po gorszym kursie.

Podczas pobytu płatności wyglądały u nas mniej więcej pół na pół – karta i gotówka.

Tam, gdzie mogliśmy, korzystaliśmy z Revoluta. Bardzo nam się to sprawdziło, bo od razu widzieliśmy, ile wydajemy.

Gotówkę wypłacaliśmy na bieżąco z bankomatów. Nie chcieliśmy chodzić z dużą ilością pieniędzy, szczególnie że często zmienialiśmy miejsca pobytu.

Warto pamiętać, że poszczególne bankomaty mogą mieć różne limity wypłat i prowizje.

Bali Belly – tego bałam się chyba najbardziej

Jeżeli przed podróżą na Bali czytaliście różne grupy i fora, prawdopodobnie trafiliście już na określenie Bali Belly.

Ja naczytałam się chyba wszystkiego, co tylko było możliwe. 😉

Miałam dodatkowo niezbyt przyjemne doświadczenie z Zanzibaru, gdzie właśnie ostatniego dnia naszego pobytu bardzo źle się poczułam. Było na tyle źle, że w dniu wylotu musieliśmy wezwać lekarza i dostałam kroplówkę.

Nic więc dziwnego, że przed Bali byłam na tym punkcie trochę przewrażliwiona.

Na szczęście przez prawie trzy tygodnie pobytu ani ja, ani nikt z naszej rodziny nie miał problemów żołądkowych.

Nie ma oczywiście żadnego sposobu, który daje stuprocentową gwarancję, ale my przestrzegaliśmy kilku zasad.

Woda na Bali – tylko butelkowana

Nie piliśmy wody z kranu.

Co więcej, do mycia zębów również używaliśmy wyłącznie wody butelkowanej.

Normalnie braliśmy oczywiście prysznic, ale staraliśmy się uważać, żeby woda nie dostała się do ust.

Wodę kupowaliśmy w sklepach albo korzystaliśmy z dużych galonów dostępnych w niektórych miejscach noclegowych.

Jeśli gdzieś stała woda w szklanej butelce i nie wiedzieliśmy, skąd została nalana, po prostu z niej nie korzystaliśmy.

Świeże soki na Bali – piliśmy, ale zawsze pytaliśmy

Przed podróżą myślałam, że przez cały pobyt nie tknę świeżego soku.

Szybko jednak doszłam do wniosku, że szkoda byłoby pojechać tak daleko i całkowicie rezygnować ze świeżych owoców czy lokalnych smaków.

Zaczęliśmy więc pytać.

W restauracjach sprawdzaliśmy, z jakiej wody przygotowywane są soki, kawa i herbata. W wielu miejscach korzystano z dużych galonów.

Zwracaliśmy uwagę nawet na to, w czym przygotowywany jest sok.

Na Gili Air owoce zostały umyte wodą butelkowaną, ale zauważyliśmy, że sam blender wcześniej przepłukano wodą z kranu. Poprosiliśmy więc o ponowne umycie go wodą z galona.

Może brzmi to trochę przesadnie, ale po moich wcześniejszych doświadczeniach naprawdę wolałam zapytać o jedną rzecz za dużo niż później stracić kilka dni wyjazdu.

A kiedy już zdecydowałam się na pierwszy świeży sok z banana i ananasa?

Był przepyszny. 😉

Lód, owoce i surowe warzywa

Do napojów zazwyczaj nie braliśmy lodu, chyba że mieliśmy pewność, że przygotowano go z bezpiecznej wody.

Owoce najchętniej wybieraliśmy takie, które można obrać.

Uważaliśmy również na surowe warzywa i świeże zioła.

Raz zamówiliśmy Emilce pizzę, na której znalazła się świeża bazylia. Było widać, że została wcześniej umyta i nie wiedzieliśmy, jakiej wody użyto. Ostatecznie zamówiliśmy drugą pizzę.

Później przy zamawianiu prosiliśmy już po prostu o niedodawanie świeżych ziół czy warzyw, jeśli nie wiedzieliśmy, w jaki sposób zostały przygotowane.

Unikaliśmy też street foodu i wybieraliśmy miejsca z dużą liczbą dobrych opinii.

Nie oznacza to jednak, że jedliśmy wyłącznie w drogich restauracjach. Zdarzało nam się korzystać z lokalnych warungów i jedzenie było naprawdę pyszne. Po prostu w takich miejscach zachowywaliśmy trochę większą ostrożność.

Więcej o Bali Belly i naszych przygotowaniach opowiadam również w filmie na moim kanale YouTube – znajdziecie go na końcu wpisu.

Co jedliśmy na Bali?

Nie chcieliśmy, żeby obawa przed Bali Belly odebrała nam całą przyjemność z podróży.

Jedliśmy więc lokalne potrawy, owoce, piliśmy świeże soki, kawę i herbatę.

Na śniadania pojawiały się między innymi naleśniki z bananem, omlety, tosty, jajka, awokado, owoce czy smoothie.

Wybieraliśmy przede wszystkim potrawy dobrze ugotowane lub wysmażone.

Przed jedzeniem dokładnie myliśmy ręce, a jeżeli jedliśmy rękami, dodatkowo korzystaliśmy ze środka do dezynfekcji.

Probiotyk i nasza apteczka

My zdecydowaliśmy się również na probiotyk.

Zaczęliśmy przyjmować go około pięciu dni przed wylotem, braliśmy przez cały pobyt i jeszcze przez kilka dni po powrocie.

Do apteczki zabraliśmy również między innymi elektrolity, lek przeciwbiegunkowy i termometr.

Oczywiście żadna z tych rzeczy nie daje gwarancji uniknięcia problemów żołądkowych. Nam na szczęście przez cały pobyt nic się nie przydarzyło.

Komary na Bali – czy jest ich dużo?

Kolejną rzeczą, o której sporo czytałam przed wyjazdem, były komary.

Na Bali występują między innymi komary mogące przenosić dengę, dlatego staraliśmy się zabezpieczać repelentami.

Z Polski zabraliśmy preparat z ikarydyną. Na miejscu dokupiliśmy również lokalny środek zawierający DEET.

Ja i Emilka stosowałyśmy repelent regularnie – rano, później w ciągu dnia, a czasami również wieczorem.

Marcin i Mateusz podchodzili do tego zdecydowanie luźniej, bo oczywiście „ich komary nie gryzą”. 😉

Ostatecznie podczas naszego pobytu nie było ich aż tak dużo, jak się spodziewałam.

Najwięcej zauważyliśmy podczas pierwszego noclegu w Ubud. Na Gili Air było ich niewiele, na Nusa Penidzie praktycznie wcale, a nawet w otoczonym zielenią Sidemen nie stanowiły dla nas większego problemu.

Moskitiery – my zabraliśmy własne

Tutaj przyznaję – przygotowałam się naprawdę porządnie. 😉

Nie każdy nocleg na Bali miał moskitierę, dlatego część zabraliśmy ze sobą z Polski.

Mieliśmy klasyczne moskitiery zawieszane nad łóżkiem oraz takie przypominające małe namioty, do których można wejść i całkowicie zamknąć się na noc.

Kosztowały około 45–55 zł, w zależności od wielkości.

I naprawdę nam się przydały.

Na Gili Air moskitiery były wprawdzie dostępne, ale miały dziury, więc dzieci i tak spały w naszych.

Otwarte łazienki – piękne, ale…

Na Bali trafiliśmy również na otwarte łazienki.

Wyglądają pięknie i zdecydowanie mają swój klimat, ale oznaczają też, że wieczorem owady mogą swobodnie dostać się do środka.

Na Gili Air zabezpieczyliśmy otwór moskitierą i taśmą.

Na Nusa Penidzie rozwiesiłam moskitierę w części z umywalką. Dzięki temu po kąpieli mogliśmy spokojnie umyć zęby czy się przebrać bez odganiania się od komarów.

Dla części osób pewnie byłoby to zupełnie niepotrzebne. Ja jednak wolę być przygotowana. 😉

Walizka czy plecak?

Przed wyjazdem czytaliśmy mnóstwo opinii, że na Bali zdecydowanie lepiej podróżować z plecakiem.

My zabraliśmy walizki.

I gdybym miała wybierać ponownie, zrobiłabym dokładnie tak samo.

Przemieszczaliśmy się między różnymi miejscami, płynęliśmy na Gili Air i Nusa Penidę i właściwie nigdzie nie mieliśmy większego problemu.

Jedynie na Nusa Penidzie pojawił się krótki fragment, na którym walizkę trzeba było kawałek przenieść.

Zdecydowanie bardziej odpowiadało nam to niż noszenie całego bagażu na plecach.

Dodatkowo każdy miał niewielki plecak podręczny na rzeczy potrzebne w ciągu dnia – bluzę, repelent, środek do dezynfekcji, plastry i inne drobiazgi.

Szczepienia przed Bali

Szczepienia na Bali nie były w przypadku naszej podróży obowiązkowe, natomiast część była zalecana.

My mieliśmy już wcześniejsze szczepienia między innymi przeciwko WZWA typu B i A oraz tężcowi.

Przed wyjazdem zdecydowaliśmy się dodatkowo zaszczepić przeciwko durowi brzusznemu. Jest to jednorazowa  dawka i kosztowała około 300 zł.

Czy przed pierwszym wyjazdem na Bali jest się czego bać?

Przed podróżą miałam naprawdę mnóstwo obaw.

Długi lot, dokumenty, komary, Bali Belly, podróż z dziećmi, przemieszczanie się między wyspami… Można się tego wszystkiego naczytać tyle, że przed wyjazdem człowiek zaczyna zastanawiać się, czy na pewno wie, na co się pisze. 😉

Z perspektywy prawie trzech tygodni spędzonych na Bali mogę jednak powiedzieć jedno – warto dobrze się przygotować, ale nie warto odbierać sobie radości z podróży ciągłym zamartwianiem się.

My zachowywaliśmy ostrożność, pytaliśmy, sprawdzaliśmy i mieliśmy ze sobą rzeczy, które dawały nam większe poczucie bezpieczeństwa.

Jednocześnie piliśmy świeże soki, próbowaliśmy lokalnego jedzenia, zwiedzaliśmy, przemieszczaliśmy się między wyspami i po prostu cieszyliśmy się Bali.

I właśnie takiego podejścia życzę również Wam.

Jeżeli planujecie swoją pierwszą podróż na Bali, mam nadzieję, że nasze doświadczenia trochę ułatwią Wam przygotowania.

W kolejnych wpisach pokażę Wam również nasz plan podróży, noclegi, koszty oraz miejsca, które najbardziej nas zachwyciły. 🌴

Jeśli planujecie podróż na Bali i chcecie mieć wszystko zebrane w jednym miejscu, bez spędzania wielu godzin na szukaniu informacji, już wkrótce będziecie mogli skorzystać z mojego praktycznego przewodnika.

Sama poświęciłam miesiące na planowanie tej podróży, analizowanie tras, wyszukiwanie noclegów, atrakcji i praktycznych wskazówek. W przewodniku znajdziecie sprawdzone informacje, gotowy plan podróży, polecane miejsca, koszty, transport oraz odpowiedzi na pytania, które sama zadawałam przed wyjazdem.

Jeśli chcecie zaoszczędzić czas, uniknąć typowych błędów i mieć wszystko podane krok po kroku – ten przewodnik będzie dla Was

Zobacz również moje filmy z Bali

Jeśli przygotowujecie się do pierwszej podróży na Bali i chcecie zobaczyć więcej szczegółów, zapraszam Was również na mój kanał na YouTube. Znajdziecie tam filmy, w których opowiadam o naszych przygotowaniach do wyjazdu, dokumentach i formalnościach przed przylotem oraz o tym, jak podeszliśmy do tematu Bali Belly i jedzenia na miejscu.

Dzielę się tam naszymi doświadczeniami z prawie trzytygodniowej rodzinnej podróży po Bali, pokazuję odwiedzone miejsca i przekazuję praktyczne wskazówki, które mogą przydać się podczas planowania własnego wyjazdu.

Podobał Ci się ten wpis?

Więcej zdjęć, filmów i relacji z podróży znajdziesz w moich mediach społecznościowych.

Udostępnij

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

O blogu

Tutaj wkraczamy na szlaki świata, z plecakiem pełnym pasji do odkrywania oraz apetytem na samorozwój. Mój blog to przewodnik po różnych zakątkach globu, ale także podróż w głąb siebie. Razem eksplorujemy nie tylko odległe lądy, ale również własne granice i możliwości.