Słyszałem z wielu źródeł przed podróżą do Tajlandi:  „w hotelu wszystko Wam zorganizują”,  także w dniu przyjazdu rozmawiamy o wycieczce do Erawan a po wodospadach o transferze do hotelu Amari przy lotnisku Don Mueng – da się zrobić  cena  3500 thb, jedziemy „private car” który okazuje się bardzo komfortową (chyba – skleroza ) Toyotą z duuużą ilościa miejsca na nogi, klimą i skórzanymi siedzeniami. W tej cenie sympatyczna pani Tajka zawozi nas do Erawan, jedziemy ok 40 minut, umawiamy się na  4 godziny czasu wolnego i potem jedziemy do Bangkoku 3 godziny – to odległość ok 200 km. Na trasie do Bangkoku wsiada pan Taj który prowadzi autko do końca drogi. W Erawan dodatkowo płacimy wstęp 200 thb za osobę. Ale zanim pojedziemy do wodospadów to rzućmy okiem na cudowną Kwai w świetle dnia. 😀

Tak jak wspominałem do Erawan jedziemy jakieś 40 min, płacimy wstęp i pędzimy do wodospadów.  Erawan jest jednym z najczęściej odwiedzanych parków narodowych w Tajlandii, droga do wodospadów prowadzi przez komercyjną ścieżkę w dżungli. Teren jest piękny, dominuje bujna roślinność, spotykamy ciekawskie małpki, jedna jest bardzo chętna na wyrwanie telefonu z łapki 😀

Im dalej tym piękniej, wodospady są bajeczne, jest też coraz więcej ludzi w tym pojawiają się rosyjskie rusałki 😀 Erawan jest jednym z dwóch miejsc w Tajlandii w którym spotkałem sąsiadów z Rosji. Dlaczego rusałki ? A no wyobraźcie sobie panią słusznych rozmiarów w lekko za małym kostiumie kąpielowym wspinającą się na konar drzewa lub przyjmującą pozę Afrodyty na kamieniu przy wodospadzie – wszystko dla foteczki… 😀 Po prostu najprawdziwsza rusałka 🙂 Nie tylko ja je spotkałem, znajomi odwiedzający wodospady  również się na nie natknęli także łatwo je tam spotkać 😀

Niestety filmik z wodospadem nie chce się wgrać ale znajdziecie go na Instagramie – klik po prawej ——————>>>>>>>

ahh te pozy 😀

 

 

nie oddam iphona 😀

Erawan jest piękny i na pewno warto tu przyjechać, nam pokonanie całej trasy w obie strony z przystankami na pluskanie się w dwóch wodospadach zajęło 3 godziny. Zmęczeni i mega spragnieni (woda  skończyła się jakiś czas temu) wracamy w okolice parkingu i knajpek z jedzeniem. Nie jesteśmy głodni ale skoro czeka nas 3 godziny jazdy bierzemy na wynos 2 duże filety z kurczaka pieczone na patykach, pani Tajka porcjuje je ładnie, polewa sosem i potem w drodze ze smakiem się zajadamy. 🙂

Z Erawan jedziemy do Bangkoku na jedną noc do hotelu Amari Don Muang Airport, hotel jest połączony z lotniskiem co jest bardzo dobre jeśli ktoś ma wcześnie lot – my lecimy następnego dnia do Surat Thani o 6:10 więc pobudka o 3:30…
Inne noclegi w okolicy lotniska znajdziecie TUTAJ. (Jeśli zarezerwujecie nocleg z moich linków to booking podzieli się ze mną swoją prowizją, dziękuję ! :-*)

 

widoczek z okna

Jesteśmy trochę głodni więc idziemy się przejść, trafiamy do knajpki gdzie jedzą sami tubylcy – wróóóć – sami Tajowie także  to my jesteśmy tam tubylcami  😀 Takie knajpki są najlepsze w Krainie uśmiechu: ceratki na stołach, menu tylko po tajsku –  pani mówi, że ma zupę więc ochoczo zamawiamy 2 szt i jest to jedna z najsmaczniejszych zupek jakie jadłem w Taj <ślinotok>

Spacerujemy po okolicy a potem chillujemy w pokoju. Wieczorem wracamy do tej knajpki na kolację: zupę, śmażone noodle z warzywami i małże.

To jest bardzo krótka noc, tak jak wspomniałem pobudka ok 3:30, trochę jesteśmy zmęczeni (oczywiście pozytywnie) także cieszymy się, że już za kilka godzin poleżymy na rajskiej plaży na wyspie Koh Phanghan. <3

Jeśli post się podobał koniecznie kliknij „lubię to!” na fejsbookowym fanpage bloga na oraz obserwuj mnie na instagramie -klik po prawej stronie ———>>>>

 

 

 

 

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

Tak jak i Ty nie lubię spamu więc możesz być spokojny ;)

Dziękuję za Zapis :)

Pin It on Pinterest