W Bangkoku zdecydowanie doba jest za krótka mimo tego, że ostatnio sypiam po kilka godzin. Ale od początku 😉 Pierwszy lot Gdańsk – Helsinki był opóźniony prawie godzinę także nie było najmniejszych szans żebym zdążył na kolejny do Hong Kongu (czas na przesiadkę – 40 minut). Tak właśnie trzymaliście kciuki po moim poście na FB 😛  Finnair zapewnił hotel, vouchery na jedzenie i bezpośredni lot do Bangkoku następnego dnia o 17:30. Lot trwał 9 godzin 15 minut także wylądowałem w BKK z około 12-godzinną obsuwą. 🙂 Samolot duży, wygodny – oczywiście nie wytrzymałem i kupiłem dostęp do neta także byłem w kontakcie z lądem 😀

słodziaki w lotniskowej cenie 😀

Godzina 7 rano, prawie 30 stopni – po 15 stopniach w PL i 10 w Helsinkach miła zmiana klimatu 😀 Tym razem do centrum jadę autobusem który kosztuje ok. 6,5 zł, dla porównania za taxi zapłaciłbym 10 razy tyle a stałbym w tych samych korkach 😉  a korki są ogromne – po ok. 2 godzinach wysiadam przy Khao San Road (odległość od lotniska to ok. 27 km). Na 2 noce zarezerwowałem Green House na Rambuttri, Inne noclegi w Bangkoku znajdziecie TUTAJ (jeśli zarezerwujecie nocleg z moich linków to booking podzieli się ze mną drobną kwotą na kolejne podróże, dziękuję !  :-*) Pokój posiadał 4 sprzęty: łóżko, lustro i półkę oraz wiatrak – wybrałem pokój z wiatrakiem a nie z klimą co było błędem gdyż pokój znajdował się na ostatnim piątym piętrze. 🙂 Do przeżycia na 1-2 noce (cena za noc w 1-os pokoju: 27 zł) 🙂 Szybki prysznic  i pędzę połazić po okolicy oraz tak jak za pierwszym razem w Taj pałaszuję pysznego Pad Thai za 5,5 zł 😀

Po jedzonku wracam do pokoju, 5 godzin snu w hotelu w Helsinkach plus 2 godziny w samolocie kolejnego dnia to trochę mało także padam na godzinną drzemkę – yeeeey wychodzi już 4 h na dobę 😀

Pierwsze wrażenia są obłędne, zapach jedzenia z garkuchni i wózków, ruch na drogach, kolorowe stoiska z najróżniejszymi pamiątkami, ciuchami, pierdółkami… 😉 mnóstwo naganiaczy: jedni krzyczą „taxi” inni: „tuk tuk „, jeszcze inni chcą Ci sprzedać garnitur a jak nie to wciskają wizytówkę i jeszcze inni: „aj di mister aj di?” 😀 Taak podrobione dokumenty kupisz tu  wszędzie. 😉

Na obiad pochłaniam zielone curry z ryżem i mrożoną kawą ( dziś mija 6 dzień od kiedy nie piłem gorącej kawy chociaż w PL wypijałem 2 dziennie. Tutaj ze względu na temperaturę nie mam zupełnie chęci na gorące napoje także piję mrożoną kawę. 🙂  Wieczorem jestem umówiony z Riechardem – moim hostem (gospodarzem) z Couchsurfingu. Nigdy wcześniej nie korzystałem z tego portalu ale czytałem mnóstwo pozytywnych opinii. Stworzę osobnego posta o idei Couchsurfingu ale w skrócie: host udostępnia Wam miejsce do zamieszkania u siebie w domu za free, dodatkowo jeśli ma czas i możliwość spędza z Wami czas i zabiera w miejsca do których turyści raczej nie docierają.  Poznajecie się i jeśli nadajecie na tych samych falach zawiązuje się fajna znajomość 🙂 Jak możecie się odwdzięczyć ? Możecie ugotować dla Waszego gospodarza potrawę z PL lub np. przywieźć mu jakiś drobiazg w prezencie.

Dużo rozmawiamy przy piwku i pysznej zupie Tom Yum –  Riechard pochodzi z Indonezji, mieszka w BKK od blisko 2 lat i pracuje w ambasadzie. Wiedziałem już wcześniej, że nie lubi Bangkoku i chciałby wrócić do Jakarty. Spacerujemy po okolicy co mogliście zobaczyć na Instagramie jeśli obserwujecie profil 😉 a jeśli jeszcze nie —->>>> klik po prawej stronie 😀 Następnego dnia Rich pracuje, także umawiamy się, że wyląduję u niego wieczorem, on wraca do domu a ja zamiast pójść spać i pojechać rano do ambasady Birmy złożyć wniosek o wizę postanawiam pokrążyć trochę po Bangkoku – pierwsza noc rządzi się swoimi prawami 😀

I tutaj dochodzimy do cen w Taj – słyszeliście na pewno wiele razy, że  „Tajlandia jest tania” 🙂 trzeba trochę pokombinować i darować sobie mnóstwo fajnych rzeczy żeby było mega tanio.  Jasne – jeśli będziecie jeść tylko Pad Thai-a z wózka za 5,5 zł lub zupki za 5 zł, pić wodę za 1,5 zł  (1,5 l w sklepach „7 Eleven) i spać w hostelach –  najlepiej w dormitoriach kilkuosobowych za 15 zł za dobę to będzie tanio jak barszcz. Ale jeśli jesteście fanami %%% to za duże piwo w sklepie zapłacicie 6 zł, w knajpie w okolicy Khao San i Rambuttri- 15 zł, w innych knajpkach rozpiętość cen była między 8,5 a 12 zł. Danie typu zielone curry z ryżem czy zupa Tom Yum to koszt ok 15 zł w turystycznym centrum miasta, trochę dalej (mój host mieszka 4 km od Khao San ) za noodle z kurczakiem i warzywami płaciłem 8,5 zł a za Tom Yum 11 zł. Pod centrum handlowym Platinum Pad Thai był w cenie 16,5 zł czyli 3 razy tyle ile płaciłem na Rambuttri..  Mam nadzieję, że to daje Wam pewnie obraz – do tego pamiętajcie, że jesteście w krainie świeżych cudownych, owoców morza i ryb, za rybę zapłacicie tyle co nad Polskim morzem ( 30 zł spokojnie), są też bardziej ekstrawaganckie dania – dziś znalazłem w karcie zupę z rekina i manty – jedyne 110 zł za porcję…

Nie samym jedzeniem człowiek żyje, co ze zwiedzaniem ? Bilety wstępu do Watów (świątyń)  to koszt ok 4-10 zł, droższy jest Wielki Pałac (55zł) oceanarium Sea Life to już koszt 110 zł. Do poruszania się po mieście polecam Sky Train i Metro – bilety 2-4 zł, taksówki są tańsze od tuk tuków ( za ten sam odcinek drogi zapłaciłem 8zł taksówką z włączonym taksometrem oraz w drugą stronę –  po targowaniu się  16 zł tuk tukiem) ale przyjemność śmigania po mieście tuk tukiem (szczególnie wieczorem) jest niesamowita !! O cenach będę jeszcze wspominał – takich aktualnych informacji mi osobiście brakowało ogarniając kosztorys podróży, wiem że ceny szybko się zmieniają ale jeśli będziecie planować  podróż do któregoś z krajów opisywanych przeze mnie w ciągu powiedzmy najbliższych 6 miesięcy to sądzę, że spokojnie możecie opierać się na powyższych cenach. Jeśli się gdzieś zapędzę i podam cenę w bahtach to przelicznik obecnie jest następujący: 1 zł = 9 bahtów.

Następnego (ciężkiego 😉 ) poranka  hmm chyba nie tak powinno wyglądać to zdanie 😀 W każdym razie po długim śniadaniu bardziej składającym się z napojów niż jedzenia ruszam do Wielkiego Pałacu Królewskiego, który zajmuje obszar 218 tys. m² i jest otoczony przez biały mur, którego długość szacuje się na 1,900 m. Wielki Pałac był oficjalną rezydencją królów w latach 1782-1946, a Chulalongkorn (Rama V) był ostatnim monarchą, który go zamieszkiwał. Na terenie Pałacu znajduje się Świątynia Szmaragdowego Buddy (Wat Phra Kaeo) – uznawana za najważniejszą buddyjską świątynię Tajlandii. W świątyni znajduje się najsłynniejszy posążek siedzącego Buddy, umieszczony w gablocie  na szczycie wysokiego ołtarza kształtem przypominającego piramidę. Figura wykonana jest z jadeitu i prawdopodobnie wykonano ją ok 43 r. p.n.e.  W świątyni obowiązuje zakaz fotografowania.

Niesamowita miejsce – koniecznie je odwiedźcie podczas wizyty w Bangkoku. 🙂 Wiedziałem o tym ale oczywiście zapomniałem – na teren pałacu nie wejdziecie w krótkich spodenkach, na szczęście po drugiej stronie ulicy kupicie bez problemu tajskie spodnie „pumpy” w których już się zaprezentowałem na Instagramie w relacji on-line 😉

Łapię sok z granatu za 4,5 zł i pędzę na przystań żeby przepłynąć na drugą stronę rzeki do Świątyni Świtu. Wat Arun odwiedziłem 4 lata temu także więcej fotek znajdziecie TUTAJ. Krótki rejs łódką kosztuje 40 groszy 😉 wstęp do Wat Arun 5,50 zł, szczegóły które dostrzegam – bezcenne. Całkiem inaczej patrzę na to miejsce niż za pierwszym razem. Mozaika z porcelany jest obłędna..

Wracam po plecaki i śmigam do Riecharda, w tak zwanym między czasie zgadujemy się, że poznam jego znajomych z pracy przy zupie z wózka 😀 Okazuje się, że kolega Riecharda był w Polsce blisko miesiąc – wolontariat w Zielonej Górze, opowiadał że pierwszy raz w życiu widział grad 😀 Ma nadzieję wrócić do Polski zimą żeby zobaczyć śnieg 🙂 Z ochotą się wymienię i w tym czasie polecę do Indonezji lub Bangkoku 😀

Późnym wieczorem Riechard zabiera mnie do Chinatown, uwielbiam klimat tej dzielnicy 🙂 Robię fotki i filmy, kolorystyka i zapachy są genialne. Na kolację bierzemy noodle z krewetkami w chrupiącym jajku podane na „hot plate” – ok. 8 zł.

na deser: czarna galaretka na kruszonym lodzie i pudding kokosowy

Wracamy późno a następnego dnia pobudka o 5 rano (czyli standardowo może ze 4 h snu) i kierunek —>>> Ayutthaya

I teraz pole do popisu dla Was moi Drodzy 🙂 napiszcie w komentarzu jak się podobało, czego jest za mało lub czego za dużo, na jakie informacje czekacie najbardziej w kolejnych postach – taki feedback bardzo mi się przyda. 🙂

Oczywiście jeśli post się podobał to kliknijcie „lubię to!” na fejsbookowym fanpage bloga oraz wpadajcie na na Instagrama  – klik po prawej stronie ———>>>>

P.S. Jak dobrze tu wrócić !!! 😀

P.S.2. Postanowiłem przeliczać ceny na złotówki żebyście mieli jaśniejszy obraz bez poszukiwań przeliczników walut 😉

P.S.3. Dziś (6 dzień) wypiłem pierwszą gorącą kawę 😀 i zjadłem pierwsze europejskie śniadanie czyli jajka, tosty, szynkę.

 

 

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

Tak jak i Ty nie lubię spamu więc możesz być spokojny ;)

Dziękuję za Zapis :)

Pin It on Pinterest