Moi drodzy minął pierwszy miesiąc w podróży i w związku z tym przygotowałem małe podsumowanie rzeczy które zrobiłem przez ten czas. Ilość jest zaskakująca biorąc pod uwagę, że to tak naprawdę dopiero początek wielkiej przygody. Zapraszam na zestawienie tego co się wydarzyło w trakcie pierwszego miesiąca W podróży życia. Mam nadzieję, że nie pękniecie ze śmiechu przy niektórych punktach 😀 Oczywiście rozwinięcie nadejdzie wkrótce w postach.

  • po pierwsze to tak trzymaliście kciuki po moim poście na fejsie, że już mój pierwszy samolot miał opóźnienie 😀 także nie zdążyłem na przesiadkę i nocowałem w Helsinkach.
  • w azjatyckim ruchu przeszedłem na drugą stronę 4-pasmowej ulicy bez żadnych świateł – pewnie, że się da, po prostu nigdy się nie cofaj tylko idź do przodu.
  • pierwszy raz mieszkałem w domu muzułmanina (ze względu na brak papieru toaletowego chusteczki były bardzo przydatne 😉 )
  • odwiedziłem monumentalny Pałac Królewski w Bangkoku.
  • podziwiałem zachód słońca nad Bangkokiem z tarasu Sky Baru na 59 piętrze.
  • nie zgubiłem się ( o dziwo) w Sky Train oraz w metrze w Bangkoku.
  • miałem okazję skorzystania z myjącej i suszącej muszli klozetowej ale… nie potrafiłem jej obsłużyć. 😀
  • spotkałem 4 smoki (warany) w Lumphini Park w Bangkoku – jednego złapałem podczas pałaszowania ryby.
  • wróciłem do Świątyni Świtu (Wat Arun) w Bangkoku, zauważyłem znacznie więcej szczegółów niż przy pierwszych odwiedzinach 4 lata temu.
  • przekonałem się, że Whitney Houston ma się całkiem dobrze, no może lekko zmężniała 😉 występy draq queen to jeden z elementów Saturday Night Fever w Bangkoku. 😀
  • zwiedziłem Ayuthaya na rowerze, mknąc na nim czteropasmówką w azjatyckim ruchu…
  • jechałem pociągiem 3 klasy w Tajlandii, gdzie byłem jedynym „białasem” w przedziale.
  • w Bangkoku zjadłem zupę wyglądającą jak czarnina z pyszną ale „nie-wiadomo-czyją” wątróbką.
  • odwiedziłem Wat Traimit – Świątyni z największym na świecie posągiem Buddy ze złota.
  • pierwszy raz korzystałem z couchsurfingu i to był strzał w dziesiątkę.
  • dzięki Instagramowi poznałem mnóstwo ludzi z różnych krajów świata, napływają zaproszenia – ostatnio z Tanzanii, tam też poznałem mojego kumpla i przewodnika po Yangon w Birmie z którym spędziłem 2 dni.
  • odwiedziłem „Sea Life” w Bangkoku – największe oceanarium w jakim kiedykolwiek byłem.
  • przez 2 dni jako pasażer na motocyklu zwiedziłem Mandalay oraz 4 antyczne miasta w okolicy: Saga-in, Mingun, Amarapura i Inwa – Kaung był moim przewodnikiem podczas 10 h wycieczki po 4 antycznych miastach a Wai opowiedział mi bardzo dużo o Mandalay i Birmie podczas kolacji.
  • pierwszy raz założyłem longyi w Mahamuni Pagoda w Mandalay po czym zakupiłem swój egzemplarz.
  • pierwszego dnia po przylocie do Mandalay poszedłem na długi spacer i… poczułem się jak w dokumencie National Geographic, trafiłem nad rzekę gdzie poziom biedy mocno mną wstrząsnął.
  • zachód słońca na wzgórzu Mandalay oraz świt nad świątyniami w Bagan – jeśli będziecie kiedyś w Birmie absolutnie nie możecie tego ominąć jak również zachodu słońca na U Bein Bridge – najdłuższym tekowym moście na świecie.
  • w autobusie z Mandalay do Bagan poznałem parę podróżników z Belgii, umówiliśmy się na 2 dniowy trekking z Kalaw do Inle Lake.
  • zwiedziłem świątynie w Bagan oraz wszedłem po 777 schodach na Mount Popa – wygasły wulkan z klasztorem buddyjskim na szczycie.
  • w 8-osobowej międzynarodowej ekipie (plus przewodnik) ruszyliśmy na 2-dniowy trekking z Kalaw do Inle Lake, widzieliśmy  jak wygląda codzienne życie mieszkańców górskich wiosek, spędziliśmy noc w buddyjskim klasztorze gdzie za prysznic służyło nam wiadro oraz pojemnik z wodą a w jednej dużej izbie w której spaliśmy pod sufitem wisiały duże pająki.  😉
  • ze znajomymi z Belgii odkrywaliśmy pyszne birmańskie smaki w Inle Lake oraz razem z Martine z Holandii popłynęliśmy na wycieczkę po jeziorze – odwiedziliśmy lokalne manufaktury oraz wioski położone na jeziorze.
  • 5 pojazdów posłużyło mi żeby w 20 godzin przebyć 800 km i dostać się do Ngwe Saung gdzie jak dzieciak skakałem przez olbrzymie fale Oceanu Indyjskiego i zachwycałem się perfekcyjnym smakiem świeżych owoców morza – wspomnienie ośmiornicy w tempurze chyba już zawsze będzie powodować ślinotok 😀 Maria dziękuję 🙂 koniecznie zajrzyjcie na świetnego bloga Okiem Maleny
  • w Ngwe Saung odkryłem, że whisky jest tańsza od piwa a kubełek lodu kosztuje prawie tyle co whisky 😉 wtf ? 😉
  • w Yangon próbowałem nowych smaków w Street Food Barbecue, m.in. kolejna wątróbka, przepiórka na patyku oraz jelita kurze na patyku… ostatniej pozycji nie dało się przełknąć ze względu na chrząstkowatą konsystencję a dowiedziałem się czego próbowałem dopiero kolejnego dnia od Aung – mojego przewodnika po Yangon… nie spróbowałem kurzych kuperków na patyku 😀
  • niesamowity artysta doświadczony w sztuce tatuowania zrobił mój pierwszy i upragniony tatuaż w Golden Dragon Tattoo Studio w Yangon.
  • odwiedziłem moją pierwszą indyjską świątynię pełną kolorów i mega klimatu.
  • kolejne niezapomniane zachody słońca: na plaży w Ngwe Saung oraz przy ociekającej złotem Shwegadon Pagoda w Yangon.
  • spróbowałem 4 najpopularniejszej używki na świecie: betelu.
  • odwiedziłem wiele targów i bazarów, dziennych i nocnych, turystycznych i bardzo lokalnych.
  • sprawdziłem jak wyglądam w thanace na twarzy 😉 na insta też mogliście to zobaczyć.
  • odwiedziłem Golden Rock – jedno z najpopularniejszych miejsc pielgrzymek buddystów w Birmie.
  • po 21 h podróży dotarłem do Chiang Mai i nie chcę stąd wyjeżdżać. 😀
  • wyszedłem na 2 piwa a trafiłem do knajpy w Chaing Mai, która z zewnątrz knajpą nie jest – wchodzi się przez drzwi „od tyłu” i trafia się do sali z barem i stołem bilardowym, spotykają się tu miejscowi oraz farangi mieszkające w mieście.
  • przegrałem w bilard z Ladyboyem – mam usprawiedliwienie, to wina tajskiego rumu. 😀
  • w wielu miejscach w Birmie byłem jedynym „białasem”, pierwszy raz w życiu ludzie podchodzili i prosili o selfie ze mną, dość abstrakcyjne uczucie. 😀
  • odwiedziłem kilka świątyń w Chiang Mai oraz planuję kurs gotowania tajskiego jedzenie oraz spotkanie ze słoniami, karmienie ich i mycie w rzece a także szukam salonu tatuażu – tak tak, czas na kolejny. 😉

Ta lista na pewno nie jest pełna, nie wypisałem nazw wszystkich świątyń i na pewno o czymś zapomniałem. Sami widzicie ile można doświadczyć w miesiąc a przygoda dopiero się rozkręca. 🙂

Dziękuję, że zaglądacie i odzywacie się na fejsie oraz instagramie. Niezmiernie cieszę się, że mogę służyć radą a także czerpać wiedzę od Was.

 

Podobało się ? Zostaw komentarz, kliknij „lubię to!” na fejsbookowym fanpage bloga a jeśli ogarniasz Instagrama to wpadaj – codziennie relacja „live” w Insta Story – klik po prawej stronie ———>>>>

 

 

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

Tak jak i Ty nie lubię spamu więc możesz być spokojny ;)

Dziękuję za Zapis :)

Pin It on Pinterest