Ponad dwa ( jednak trzy 🙂 )  miesiące minęły od ostatniego posta ale jak widzicie na Instagramie i (rzadziej) na Facebooku – wcale nie zaginąłem 🙂  doba jest jednak za krótka aby wszystko profesjonalnie opisać także gdy w jakimś miejscu osiądę na dłużej, zacznę nadrabiać opowieść z podróży życia. 🙂

Spędziłem trochę czasu w Bangkoku, w Birmie odwiedziłem Mandalay oraz 4 antyczne stolice Królestwa a następnie udałem się do Bagan oraz po 777 stopniach wszedłem na Górę Popa. Z Kalaw ruszyłem w świetnej międzynarodowej ekipie na 2-dniowy trekking do jeziora Inle. Nocowaliśmy w buddyjskim klasztorze w górach, gdzie za prysznic robił pojemnik z wodą i wiaderko – oczywiście na świeżym powietrzu wśród śmieszków-heheszków młodych mnichów. 🙂  Birma nakręciła mnie tak, że gdy po ponad 20-godzinnej podróży dotarłem do Ngwe Saung nie potrafiłem poleżeć na plaży dłużej niż kwadrans. Podobno byłem tam jednym z 10 przybyszów z Zachodu, także najszersza plaża na jakiej kiedykolwiek odpoczywałem świeciła pustkami. 🙂  W Birmie odwiedziłem też Yangon oraz Golden Rock a następnie pojechałem na północ Tajlandii.

uśmiechy w Mandalay :-)))))

Pahtodawgyi w Mingun

mnisi w Mandalay

częśc ekipy z treku do Inle Lake

mieszkańcy jednej z rolniczych wiosek w Birmie

Mount Popa

„fake” rybak 😉 Inle Lake

magiczny świt nad Bagan 🙂

zachód słońca w Ngwe Saung

szeroka i pusta plaża w Ngwe Saung

Klimat Chiang Mai tak mnie wciągnął, że 3 razy przedłużałem pobyt a wycieczka do Chiang Rai okazała się największą turystyczną papką na jakiej byłem w Azji.  Jeśli wybieracie się na północ to koniecznie odwiedźcie Pai – spokojne, leniwe miasteczko w górach z pięknym kanionem oraz świetnym klimatem na Walking Street wieczorem.  Po północy Taj przyszedł czas na Laos – z Ban Houayxay do Luang Prabang  podróż łodzią po Mekongu trwała 2 dni z noclegiem w Pakbeng. Odwiedziłem Vang Vieng oraz Vientiane (do stolicy warto pojechać mimo wielu niepochlebnych opinii w sieci, położony kilka kilometrów od Vientiane Park Buddhów robi ogromne wrażenie) a następnie ruszyłem do jaskini Kong Lor przez którą płynie jedna z najdłuższych podziemnych rzek na świecie. Kolejnym przystankiem w Laosie był Champasak, gdzie przez 2 dni śmigałem na rowerze, zaglądałem do okolicznych świątyń, obserwowałem życie ludzi i zwiedzałem piękny Vat Phou. Ostatnim miejscem odwiedzonym w Laosie była Don Det – mała wyspa na Mekongu z niesamowicie leniwym klimatem. Przez 6 dni miałem popracować nad blogiem jednak jak widać nic z tego nie wyszło – nie macie pojęcia jak silne przyciąganie mają tam hamaki na werandzie i tajskie leżanki w restauracji… 😀

transport po Mekongu

Don Det

Mama Leuah – idealna miejsce na relaks na wyspie Don Det

Mekong

jeden z 3 rodzajów tradycyjnych laotańskich domów

zachody słońca nad Mekongiem – dzieło szalonego artysty ? 🙂

Monumentalny Angkor Wat oraz pływająca wioska Kampong phluk – 4 niezwykle intensywne dni zwiedzania ( w towarzystwie Wietnamczyka który udawał, że jest Japończykiem :-D) rozpoczęły przygodę w Kambodży. Z Siem Reap pojechałem do Sihanoukville i spędziłem kilka dni na pięknej wyspie Koh Rong. To właśnie w tym miejscu zdecydowałem się na zmiany w podróży – zmieniłem datę powrotu do Polski na 5 maja (czyli przedłużyłem wyprawę o 1,5 miesiąca) oraz postanowiłem trochę zwolnić a co za tym idzie – zmieniłem kolejną destynację. Wietnam został przełożony na bliżej nie określony termin a ja 4 grudnia poleciałem do Indonezji z przesiadką w Kuala Lumpur. Zanim tam dotarłem spędziłem trochę czasu na plaży Otres 2 w Sihanoukville a następnie odwiedziłem Bokor Mountain i plantację pieprzu w Kampocie a w Kep  na lokalnym bazarze znalazłem najsmaczniejsze kraby ever – jeśli tam będziecie to koniecznie spróbujcie kraba z zielonym pieprzem z Kampotu, pycha !! Ostatnim przystankiem w Kambodży była stolica – to właśnie w Phnom Penh możecie bliżej poznać smutny rozdział w historii Kambodży – Pola śmierci i szkoła średnia przekształcona w miejsce kaźni przez Czerwonych Khmerów… o Polu Pocie i jego rządach terroru opowiem Wam w innym poście.

w pływającej wiosce Kampong phluk

Banteay Srei

Koh Rong

Koh Rong

Koh Rong

Koh Rong

pyszny krab z zielonym pieprzem z Kampotu

 

Wat Sampov Pram Bokor Mountain

niesamowity posąg Buddhy na terenie Wat Sampov Pram w Bokor Mountain

5000 czaszek ofiar zamordowanych przez Czerwonych Khmerów…

Więzienie S-21, z więzionych tu ok. 17 tys. osób przeżyło zaledwie 12…

Indonezja kompletnie mnie zachwyciła! Ubud na Bali to miejsce w którym chciałbym zamieszkać i jeśli wszystko dobrze się ułoży to… ale nie wybiegajmy do przodu. 😀 Miasto świeciło pustkami – wulkan Agung skutecznie skłonił turystów do omijania Bali w tym okresie ( w samolocie którym leciałem z Kuala Lumpur było może 25-30 pasażerów). Grudzień to podobno najbardziej deszczowy miesiąc na Bali w roku –  życzę każdemu tak genialnej pogody, jaką mieliśmy w Ubud. Liczba mnoga gdyż na lotnisku w Denpasar spotkałem się z Sebastianem i Asią z naszej ex-pracy i w Indonezji podróżujemy razem. Po 5 dniach w Ubud w tym 2 dniach zwiedzania wyspy polecieliśmy na Flores. Popłynęliśmy na 2-dniowy rejs z noclegiem na łodzi podczas którego m.in. znaleźliśmy warany na Komodo i Rince, wdrapaliśmy się na zapierający dech punkt widokowy na wyspie Padar oraz snoorkowaliśmy wśród kolorowych rybek, ogromnych mant i pięknych raf koralowych. Mój telefon też zapragnął zanurzyć się w błękitnej wodzie… 😀  Przez miniony tydzień przemierzaliśmy Flores – cudowna wyspa nieskażona jeszcze globalną turystyką z uroczymi wioskami w których czas się zatrzymał oraz niezwykle serdecznymi mieszkańcami. Zostaliśmy zaproszeni na muzułmańskie wesele, odwiedziliśmy polskiego misjonarza mieszkajacego na wyspie od 52 lat oraz przed świtem weszliśmy na wulkan Kelimutu gdzie zobaczyliśmy 3 magiczne kolorowe jeziora.

Tarasy ryżowe Tegalalang, Bali

Monkey Forest w Ubud, miałem się nie zaprzyjaźniać z małpami 😀 nie wyszło 🙂

Ubud, Bali

Pura Tirtha Empul

Bena Village na Flores

Palau Padar

spokojnie – byłem w bezpiecznej odległości 🙂 świetny fotograf

jedna z wysp Riung Marine Park

Riung Marine Park

Riung Marine Park

Kecak w Uluwatu Temple

kolorowe jeziora w kraterach wulkanu Kelimutu

Piszę te słowa w samolocie z Maumare do Denpasar na Bali. Za oknem widać setki wysp otoczonych atolami – genialny widok. To co wyżej napisałem to tylko skrót który wkrótce rozpiszę w postach. Święta i Sylwestra spędzę na Bali a 3 stycznia rozpocznie się kolejny etap podróży – kierunek Malezja 🙂 Kuala Lumpur, Cameron Highlands, dżungla na Borneo i jeśli starczy czasu to wyspy na wschodnim wybrzeżu. Odwiedzę również Brunei – jedno z najbogatszych państw świata gdzie benzyna jest tańsza od wody oraz nie ma podatków a liczbę ludności można porównać do Gdańska (ok. 400 tys.).
W lutym polecę na Filipiny gdzie zapewne spędzę miesiąc a co dalej ? Na pewno powrót do Indonezji i zwiedzanie Jawy oraz kilku innych wysp. Czy starczy czasu na południe Tajlandii ? Tego nie wiem ale kilka osób mi wywróżyło, że przebookowanie biletu powrotnego na 5 maja to na pewno nie ostatnia zmiana jakiej dokonałem. 😀
Moi Drodzy dziękuję za wszystkie maile, wiadomości na Facebooku i Instagramie, cieszę się że śledzicie moją podróż – szczególnie w Insta Story, gdzie zamieszczam sporo materiałów.
Trzymajcie się ciepło i do przeczytania wkrótce.
P.S. Tym razem pozdrawiam z samolotu do Kuala Lumpur czyli Malezja czas start 🙂 jak widać samoloty to chyba jedyne miejsce, gdzie mogę się skupić na pisaniu ostatnio. 😀 Na Bali byliśmy w Canggu i Sanur a potem śmignąłem na tydzień na piękne wyspy Gili Meno i Gili Trawangan – na Gili T powitałem Nowy Rok w bardzo fajnym towarzystwie.
Jutro półmetek podróży – 4 miesiące które minęły mega szybko i gdy pomyślę, że za kolejne 4 miesiące opuszczę Azję to… cieszę się, że jeśli wszystko się uda to wrócę do Polski tylko na lato. 😀 A potem ? O tym już wkrótce. 🙂

Gili Meno jest mega klimatyczną, małą wyspą, idealną na snoorkeling z żółwiami i kolorowymi rybkami.

Gili Trawangan jest bardziej imprezowym miejscem z przewagą australijskich turystów ale można znaleźć tam fajne miejsca takie jak poniższa plaża:

P.S.2 Pozdrowienia z Borneo – no nie skończę tego posta chyba 😀  W najnowszym numerze Blogostrefy znajdziecie mój artykuł o … sami sprawdźcie 🙂  myślę, że warto, link: blogostrefa

Borneo wymiata !!!

Pola herbaty w Cameron Highlands
CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

Tak jak i Ty nie lubię spamu więc możesz być spokojny ;)

Dziękuję za Zapis :)

Pin It on Pinterest