Ostatnim miejscem odwiedzonym tego dnia (10.09.2017r.)  była Świątynia Złotego Buddy w Chinatown. Na pewno nie jest to tak popularne (czytaj: zatłoczone) miejsce w Bangkoku jak Wielki Pałac czy Wat Pho więc tym bardziej warto je odwiedzić. Wysiadka z metra na stacji Hua Lamphong i pędzę w poszukiwaniu późnego śniadania, które wygląda tak:

Mały głód zaspokojony więc czas odwiedzić Wat Traimit. Nie będę zanudzał Was suchymi faktami historycznymi, jednak o kilku rzeczach warto wspomnieć ponieważ posąg ma bardzo ciekawą historię:  wykonano go w XIII wieku (prawdopodobnie w Ayutthaya) w całości ze złota – waży 5,5 tony i ma ponad 3 metry wysokości. W późniejszych latach został w całości pokryty warstwą gipsu – miało to zapobiec rabunkowi w trakcie najazdów wojsk Birmy i jak widać świetnie się sprawdziło. Posąg został zapomniany przez blisko 200 lat i dopiero w XX wieku przewieziony do Wat Chotanaram w Bangkoku a następnie w 1935 roku trafił do obecnej lokalizacji. W tamtym czasie Wat Traimit była jedną z wielu niewielkich świątyń bez odpowiednio dużego pomieszczenia w którym posąg mógłby się zmieścić, także przez blisko 20 lat Złoty Budda znajdował się na zewnątrz świątyni pod cynowym dachem. W 1955 roku  podczas przenoszenia posągu do specjalnie wybudowanego pomieszczenia (Viharn) pękły liny i po obsunięciu się statuy odpadł od niej kawałek ochronnej zaprawy odsłaniając czyste złoto. Dziś Złoty Budda znajduje się w centralnym miejscu głównego (otwartego w 2010 roku) budynku Wat Traimit. Wstęp do świątyni kosztuje 40 baht, na miejscu znajduje się również muzeum do którego wstęp jest dodatkowo płatny – 100 baht (uwaga: muzeum jest nieczynne w poniedziałki).

Sala w której znajduje się Złoty Budda jest pięknie zdobiona, misternie rzeźbione okiennice i drzwi oraz marmurowe kolumny sprawiają niesamowite wrażenie. Mi klimat wizyty popsuła mała grupka młodych Rosjan dla których najważniejsze w tym miejscu było zrobienie sobie selfie z wiadomo kim… Naprawdę ręce opadają i w takich chwilach mam chęć zapytać „czy z Jezusem na krzyżu też strzelasz sobie 50 selfie z uśmiechem od ucha do ucha?”. Oczywiście żeby zrobić najlepsze na świecie fotki z Buddą weszli na dywanik modlitewny znajdujący się przed posągiem skąd zostali wyproszeni – to miejsce w którym modlą się Tajowie i w świątyniach widnieją informacje o zakazie naruszania tej przestrzeni. Żenujące doświadczenie, niestety w dobie selfie jak widać zanika używanie mózgu. Mam alergię na takie zachowania jak również na turystyczne tatuaże z wizerunkami symboli religijnych – w Tajlandii wizerunki Buddy otacza się czcią także tatuaże z Buddą u farangów są traktowane jako przejaw braku szacunku dla religii i dla posiadacza takiej ozdoby ciała skończyć mogą się nawet tymczasowym aresztem. Przy Pałacu Królewskim spotkałem się z kampanią społeczną na temat wizerunku Buddy jako tatuażu u turystów a w kilku miejscach w Bangkoku widziałem plakaty uświadamiające, że selfie z Buddą jest przejawem braku szacunku dla Buddy, Buddyzmu i Buddystów.  Błagam szanujcie inne religie, kultury i miejsca kultu nie ważne czy wierzycie w jakiegokolwiek Boga czy też nie.

Ostatni (siódmy) dzień w Bangkoku. Bardzo lubię to miasto ale po tygodniu mam już lekko dość niekończącego się ruchu ulicznego, gwaru oraz gorąca bijącego od chodników i ulic. Ostatnie dni w Bangkoku spędzam sam ponieważ Riechard musiał służbowo polecieć do Jakarty. Zostawił mi klucze do mieszkania – ten poziom zaufania to coś, czego część znajomych z PL nie potrafi zrozumieć. 😉   Śniadanie w wersji europejskiej z pierwszą od tygodnia ciepłą kawą po którym pędzę odebrać paszport z wklejoną wizą do Birmy.

Dziś w planach zwiedzanie Sea Life Bangkok Ocean World czyli jednego z największych akwariów na świecie z ponad 30 000 morskich zwierząt z 400 gatunków. Oceanarium znajduje się na najniższym poziomie centrum handlowego Siam Paragon. Jako, że wstęp do tanich nie należy powiem Wam jak zaoszczędzić całkiem sporo bahtów. Otóż bilet wstępu kupowany w kasie kosztuje 990 baht. Jeśli zakupicie bilet online na stronie Sea Life jesteście w stanie zaoszczędzić nawet 345 baht:
  • Bilet online – 890 baht
  • Bilet online z wejściem prze godziną 12:00 – 745 baht
  • Bilet online z wejściem po godzinie 17:00 –  645 baht
Uwaga: bilet zakupiony online można wykorzystać PO 24 godzinach od zakupu. Pamiętajcie o tym i zakupcie bilety z wyprzedzeniem tutaj.

Drugą opcją a obecnie jeszcze tańszą jest zakup biletu w aplikacji Klook. Obecnie bilet w Klook kosztuje 600 baht także oszczędzacie 390 baht ! (ok. 44 zł). Rejestrując się z tego linka dodatkowo otrzymacie zniżkę na pierwszą rezerwację w wysokości 3,2 $.

Dostępne są również pakiety łączące zwiedzanie Sea Life z odwiedzinami u figur woskowych Madame Tussauds – ceny znajdziecie na stronie akwarium i w aplikacji Klook.

Polecam ściągnąć sobie appkę Klook na smartfona i porównywać ceny atrakcji turystycznych w różnych krajach – w Singapurze wejścia do wszystkich atrakcji które odwiedziłem zarezerwowałem właśnie przez Klook ze względu na niższe ceny.

 

 

 

 

 

 

 

Oceanarium jest niesamowite a wizyta warta jest każdego wydanego bahta. Spotkacie tutaj nieprawdopodobną ilość wodnych stworzeń od ogromnych krabów, ośmiornic i koników morskich poprzez różne gatunki rekinów i płaszczek, rafy koralowe, kolorowe ryby aż po pingwiny i wydry. O wyznaczonych godzinach odbywają się karmienia zwierzaków, m.in. rekinów i pingwinów. Szczególną atrakcją jest niesamowity podwodny tunel obok którego znajduje się zatopiony wrak a nad tunelem pływa mnóstwo rekinów. Jest kilka dodatkowo płatnych atrakcji z których nie korzystałem, takich jak kino 4D i rejs łódką ze szklanym dnem.

 

Kilka miesięcy później odwiedziłem oceanarium w Singapurze które już nie zrobiło na mnie tak dużego wrażenia.

Na obiad pyszny ramen a potem pakowanie i wieczorne szwędanie się po mieście. Czuję się bardzo podekscytowany podróżą do Birmy – wtedy nawet mi przez myśl nie przeszło, że pierwszy artukuł do prasy drukowanej napiszę właśnie o Myanmar i że będzie to też kraj o którym chciałbym napisać pierwszą książkę.

Na lotnisko Don Muang przyjeżdżam taksówką (koszt: 200 baht z włączonym taksometrem). Miałem plan dojechać lokalnym autobusem ale jak to w Bangkoku – najpierw pomyliłem przystanki 😀 a potem przez ponad pół godziny autobus nie przyjechał także należało wdrożyć plan B. 😀 Pamiętajcie żeby zawsze mieć plan B i czasami plan C. 😉

Lot liniami AirAsia trwał 1h 45 min, kosztował 54 $ (w jedną stronę)  z wykupionym bagażem.

Pod koniec lotu w plecaku znajduję pocztówki – oczywiście wypisane, zaadresowane i z naklejonymi znaczkami 😀 no to czas na plan C: podchodzę porozmawiać do jednej ze stewardess, okazuje się że następnym lotem wracają do Bangkoku także zgadza się zabrać pocztówki i wrzucić je do skrzynki, uff udało się. 😀 To nie ostatnia przygoda pocztówkowa ale o tym w odpowiednim czasie a teraz lądujemy w Mandalay 😉 See You soon Amazing Thailand!

Podobało się ? Zostaw komentarz, kliknij „lubię to!” na fejsbookowym fanpage bloga a jeśli ogarniasz Instagrama to wpadaj po nową porcję zdjęć  – klik po prawej stronie ———>>>>

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

Tak jak i Ty nie lubię spamu więc możesz być spokojny ;)

Dziękuję za Zapis :)

Pin It on Pinterest