Jesteśmy na półmetku zwiedzania Mandalay tak więc zróbmy małą przerwę  na obiad i chwilę odsapnięcia. 🙂 Noodle z kurczakiem i brokułem a do tego piwo Myanmar (wtedy jeszcze spożywałem procenty 😉 ).

Po obiedzie jedziemy do najpiękniejszego klasztoru w jakim byłem:

6. Klasztor Shwenandaw ( Shwe Nandaw Kyaung/Golden Monastery)

Budynek zbudowany został w drugiej połowie XIX wieku i był częścią Pałacu Królewskiego. W dawnych czasach pełnił rolę między innymi apartamentu króla Mindona. Po śmierci króla, jego syn kazał przenieść budynek do obecnego miejsca i właśnie dzięki temu klasztor nie został zniszczony podczas II wojny światowej, tak jak pozostałe budynki Pałacu. Złoty Monastyr w całości zbudowano z drewna tekowego (podobnie jak klasztor Shwe In Bin Kyaung). Wyrzeźbione detale są niesamowite a ich ilość zapiera dech. Zwróćcie również uwagę na misternie wykonane zdobienia dachu. Miejsce z duszą, którego nie można przegapić będąc w Mandalay. Uwaga: należy pokazać „combo ticket”.

7. Kuthodow Paya (Największa Książka Świata)

I to jaka książka! Wyobraźcie sobie 729 stup ustawionych w 3 rzędach a w każdej z nich znajduje się  jedna wysoka na 1,5 metra marmurowa płyta. Na niej po obu stronach naniesiono złotym tuszem od 80 do 100 linijek tekstu Tipitaki – zbioru świętych pism buddyjskich. Obok stup znajduje się wspaniała złota Pagoda.

Myślicie sobie pewnie – „729 stup robi wrażenie ale są grubsze książki”. Otóż Tipitaka ma łącznie 2503 strony a pozostałe znajdziecie nieopodal Kuthodow Paya, czyli w:

8. Sandaminu Paya

To tutaj znajdują się 1774 płyty z komentarzem do Tipitaki. Podobno jeśli jeden człowiek, poświęcając 8 godzin dziennie, chciałby przeczytać całą Tipitakę, zajełoby mu to 450 dni. Warto też zajrzeć przez otwór do środka stup i obejrzeć marmurowe stronice. To jedyne takie miejsce na świecie także nie omijajcie Największej Książki Świata. No właśnie – jaką najgrubszą książkę przeczytaliście ? U mnie wygrywa „To” Stephena Kinga – stare wydanie ma 1214 stron. 🙂
Uwaga: przy wejściu na teren z piękną złotą pagodą Kuthodow sprawdzono  mi „combo ticket” natomiast  przy pagodzie Sandaminu nikt tego nie weryfikował.

9. Klasztor Atumashi

A raczej jego rekonstrukcja z 1996 roku. Oryginalny monastyr zbudowany został z (niespodzianka 🙂 ) drewna tekowego, spłonął w 1890 roku. Klasztor w środku przypomina mi trochę Pałac ze względu na panującą pustkę –  w ogromnej przestrzeni znajdziecie tutaj tylko jeden złoty posąg Buddy oraz rzucający się w oczy pięknie zdobiony sufit. Niestety jakimś cudem nie mam zdjęć z tego miejsca – czyżby jakieś zaćmienie… Wstęp bezpłatny.

10. Wzgórze Mandalay

Zmęczyliście się ? Jeszcze tylko wdrapiemy się po dziesiątkach schodów na szczyt wzgórza o wysokości 236 metrów n.p.m. 🙂 Według legendy Budda odwiedził to wzgórze i nauczał stąd wiernych także dziś to miejsce kultu i  jeden z celów pielgrzymek birmańskich buddystów. Koniecznie wybierzcie się tutaj przed zachodem słońca – to idealny czas aby podziwiać panoramę miasta położonego nad rzeką Irawadi. Oprócz wielu posągów Buddy spotkacie na szczycie wizerunki Natów, czyli duchów w które wierzą Birmańczycy. O kulcie tych istot opowiem więcej gdy dotrzemy na Górę Popa – miejsce zamieszkałe przez 37 najważniejszych i najpotężniejszych Natów.

Na jednym z poziomów prowadzących na szczyt podchodzi do mnie młody chłopak. Odruchowo sądzę, że zapewne będzie chciał mi coś sprzedać. Rozmawiamy wspinając się na szczyt a Kaung opowiada o życiu w Birmie, buddyźmie, Mandalay. Dopiero po dłuższej rozmowie pyta jak tu dotarłem. Okazuje się, że razem z bratem również na motorach obwożą turystów po zabytkach Mandalay oraz po antycznych miastach położonych w okolicy. Rewelacyjnie ponieważ kolejnego dnia mam w planie odwiedzić Amarapurę, Mingun, Inwę i Sikong. Dogadujemy się co do ceny i umawiamy na kolejny poranek – mój dzisiejszy kierowca jest sympatyczny ale niestety po angielsku zna może trzy słowa także przewodnik z niego marny 🙂 Od Kaunga na pewno dowiem się więcej – przewidywania sprawdzają się i już kilkakrotnie miałem przyjemność polecić go spotkanym podróżnikom. Ale o tym w kolejnym poście. 🙂
Uwaga: przed wejściem na wzgórze zostawiacie buty, koszt przechowania 200 kyat. Na górze zapłacicie jedynie 1 000 kyat opłaty za wstęp.

Zapada zmrok. U stóp wzgórza czeka na mnie kierowca z którym wracam do hotelu. To był intensywny i pouczający dzień. Nie wiem czy to możliwe ale jeszcze bardziej lubię Mandalay. 🙂 Nie słuchajcie/czytajcie bzdur, że nic tam nie ma – mam nadzieję, że udowodniłem iż jest dokładnie odwrotnie.

 

Jeśli post się podobał to zostaw komentarz lub kliknij „lubię to!” na Fan Page na Facebooku.

Dziękuję :)

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA BIEŻĄCO O NOWYCH WPISACH ?

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA ;)

Tak jak i Ty nie lubię spamu więc możesz być spokojny ;)

Dziękuję za Zapis :)

Pin It on Pinterest